Zamiłowanie do ciężkich brzmień wyssał z mlekiem matki. W młodości prawie wyleciał ze szkoły po tym, jak nie chciał zdjąć łańcucha przyczepionego do spodni. Za wielką czwórkę trash metalu dałby się pokroić, a setlistę koncertową z pierwszego występu Slayera w Polsce wyrecytuje z pamięci obudzony w środku nocy. Swoją pogardę dla cyfrowej dystrybucji muzyki wyraża spod stosu płyt CD, które gromadzi od lat.