Hit lat 80. powstał po tragedii. Fani do dziś mają własną teorię
AC/DC wydali kultowy krążek "Back in Black" w 1980 roku. Była to pierwsza płyta formacji wydana po śmierci wokalisty Bona Scotta. Chociaż zespół pracował nad materiałem jeszcze za jego życia, po tragicznych wydarzeniach proces rozpoczęto od nowa. Wielu fanów zespołu wciąż powtarza popularny mit dotyczący powstania piosenki tytułowej.
- AC/DC wydali kultowy krążek "Back in Black" w 1980 roku.
- Chociaż zespół rozpoczął prace jeszcze za życia Scotta, po jego śmierci zaczęli proces od nowa.
- Wielu fanów zespołu wciąż powiela popularny mit dotyczący powstania singla tytułowego.
AC/DC po tragicznej śmierci Bona Scotta w lutym 1980 roku rozważali rozwiązanie zespołu. Do tego jednak nie doszło, a muzycy postanowili kontynuować działalność z nowym wokalistą. Kilka miesięcy później światło dzienne ujrzał album "Back in Black", który otrzymał czarną okładkę na znak żałoby po wokaliście.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. AC/DC czy Kiss? Tylko ekspert zgarnie 18/20!
"Back in Black" nie było dziełem Scotta
Pierwsze próby nagrań do albumu "Back in Black" odbyły się jeszcze za życia Bona Scotta. Muzykom AC/DC udało się nawet skomponować kilka wstępnych kawałków. Jednakże po nagłej śmierci wokalisty postanowiono o porzuceniu pierwotnych pomysłów. Dlatego też zdecydowana większość płyty powstała już po dołączeniu do składu nowego wokalisty, czyli Briana Johnsona.
Zawiła historia powstania płyty przyczyniła się do powstania plotki, według której autorem tekstu do "Back in Black" jest Bon Scott. To powszechny mit utrwalony wśród wielu fanów AC/DC, który nie ma nic wspólnego z prawdą. Za słowa do singla odpowiedzialny jest bowiem jego następca.
Następca oddał mu cześć
Brian Johnson napisał tekst "Back in Black" na wyraźną prośbę nowych kolegów. Pogrążeni w żałobie muzycy chcieli oddać stosowny hołd Scottowi. Dedykowana mu piosenka miała stanowić celebrację jego krótkiego, lecz intensywnego życia.
Johnson wielokrotnie obalał mit autorstwa przy okazji wielu wywiadów, a nawet na stronach swojej książki. Do tej sprawy odniósł się chociażby podczas wywiadu udzielonego dla magazynu "Mojo" w 2009 roku.
Powiedzieli: "To nie może być ponure - musi być dla Bona i być celebracją jego życia". Pomyślałem: "No to bez presji". Napisałem to, co przyszło mi do głowy, a co w tamtym momencie wydawało się bezsensowną paplaniną. "Mam dziewięć żyć. Kocie oczy. Wykorzystuję każde z nich i szaleję". Chłopaki jednak to zrozumieli. W tych słowach dostrzegli życie Bona - powiedział wtedy Johnson.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RockRadio.pl!