Upadek autorytetów oczami Anity Sokołowskiej. "Świat jest przesycony"
Anita Sokołowska gościła na antenie Rock Radia w audycji "Niezły Gość". Porozmawiała z Mariuszem Stelmaszczykiem o serialu "Niebo. Rok w piekle". Podzieliła się refleksjami na temat produkcji, a także poruszyła kilka innych tematów. Wypowiedziała się chociażby o autorytetach i ich zaniku.
- Anita Sokołowska odwiedziła Rock Radio.
- Mówiła o serialu "Niebo. Rok w piekle".
- Posłuchaj rozmowy z aktorką w audycji "Niezły Gość".
Anita Sokołowska zagrała w serialu "Niebo. Rok w piekle". Produkcja zainspirowana jest książką Sebastiana Kallera "Niebo. Pięć lat w sekcie" opisującej pięcioletnią przynależność autora do Zboru Leczenia Duchem Świętym "Niebo" - sekty kierowanej przez Bogdana Kacmajora przez kilka lat od 1990 roku.
Anita Sokołowska o serialu "Niebo. Rok w piekle"
Produkcja przedstawia losy Sebastiana, który nawiązuje znajomość z Piotrem, guru tytułowej sekty. Z czasem wspólnota przeistacza się w przemocowe i oparte na fanatyzmie środowisko. Anita Sokołowska opowiedziała w Rock Radiu, o czym jej zdaniem opowiada serial.
W tym serialu, myślę, jest przedstawiona droga manipulacji, czyli też w obrazie jakby, w takim widzeniu operatorskim. Zaczyna się od pięknego świata, od stwarzania ułudy lepszego życia, dawania nadziei, po czym jest to krok po kroku zabierane i wydzierane. Człowiek jest odarty ze złudzeń, a jest tak uwikłany w jakieś przyrzeczenia, w taki brak siły, żeby odejść, że zostaje upodlony - mówiła aktorka w rozmowie z Mariuszem Stelmaszczykiem.
Anita Sokołowska wciela się w postać Joanny Dawidowicz, matki Anety, żony głównego bohatera. Na antenie Rock Radia opowiedziała nieco więcej o swojej roli. Zdaniem aktorki, historia jej bohaterki jest swoistą metaforą. Pokazuje, jak w trudnych momentach człowiek jest w stanie uwierzyć we wszystko, jeśli ma nadzieję, na odzyskanie bliskich.
Jeśli mówimy o mojej roli, to tam jest też taka piękna metafora. Moja bohaterka na koniec [...] traci wszystko i wszystko oddaje Bogu, kościołowi. [...] Bez względu na to, czy jest osobą wierzącą czy nie, też jakieś takie wielkie oddanie i zaufanie kolejnej energii - tym razem jakby kościelnej. Ona też traci wszystko. Nie dość, że traci rodzinę, traci męża, traci córkę, to jeszcze traci wszystko, ponieważ ufa, że jak odda wszystko kościołowi, w tym przypadku jakby też instytucji, że ona odzyska to dziecko. To znaczy, że też jest ta wajcha przekręcona w drugą stronę, że ta manipulacja nastąpiła w innej materii - opowiadała Anita Sokołowska.
Dziś nie ma już autorytetów? "Każdy jest specjalistą"
W Rock Radiu Anita Sokołowska poruszyła także temat tego, jak mają się współcześnie autorytety i komunikacja. Zdaniem aktorki świat pełen jest mądrości, które wypowiada praktycznie każdy. To z kolei prowadzi do zaniku autorytetów. Jak mówiła w audycji "Niezły Gość":
W dzisiejszych czasach tak dużo słów używamy i tak dużo tych komunikatów wydalamy i tak dużo tych tez i tych w ogóle mądrości. To znaczy, że ten świat jest przesycony mądrościami. Już tego nie jesteś w stanie po prostu czytać, ale przez to zaginęły autorytety. Jakby, no po prostu, każdy jest specjalistą od czegoś.
Źródło: Rock Radio