Te koncerty zdefiniowały epokę. To działo się za kulisami Live Aid

7 min. czytania
13.07.2025 09:34
Zareaguj Reakcja

Równo 40 lat temu miało miejsce jedno z najsłynniejszych i największych przedsięwzięć w historii muzyki – i to nie tylko rockowej. Mowa o koncertach pod szyldem Live Aid. Chociaż były charytatywne, to do dziś potrafią dzielić. Obok kultowych, podniosłych wręcz momentów, takich jak występ Queen, pojawiły się bowiem także pewne kontrowersje. Oto zaskakujące kulisy wydarzenia, za którego organizację odpowiadali Bob Geldof i Midge Ure.

Te koncerty zmieniły wszystko. Blaski i cienie Live Aid
Te koncerty zmieniły wszystko. Blaski i cienie Live Aid
fot. Kadr z występu / Queen - Radio Ga Ga / Live Aid 1985 / YouTube
  • Live Aid było wydarzeniem bezprecedensowym w muzyce, bo koncertów na taką skalę wcześniej nie było.
  • Wiązało się to z licznymi wyzwaniami organizacyjnymi. Nie obeszło się bez kłopotów natury technicznej.
  • To jednak nie były jedyne problemy, przed którymi stanęli organizatorzy – Bob Geldof i Midge Ure – przed koncertami, w ich trakcie i po nich.

13 lipca 1985 roku za sprawą Live Aid świat muzyki po raz pierwszy doświadczył tak dużego zjednoczenia. Plejada największych gwiazd, szczególnie rockowych, zbierała wtedy wspólnie pieniądze na pomoc głodującym w Etiopii. Robiła to na oczach całego świata. Dosłownie. Mowa tutaj bowiem o jednych z największych transmisji w historii telewizji.

Rozwiąż quiz o rocku. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz muzyczny z prawdziwego zdarzenia. Tylko rockowy mocarz zgarnie 20/20

1/20 Kto był niezwykle charyzmatycznym wokalistą Queen?

Bob Geldof i Midge Ure pod szyldem Live Aid zorganizowali dwa równoległe koncerty: w Wielkiej Brytanii i USA, którym dodatkowo towarzyszyły mniejsze koncerty w kilku innych krajach na świecie. Z poziomu widowni na stadionach Wembley w Londynie i JFK w Filadelfii oglądało je ponad 160 tys. osób, zaś przed telewizorami… aż ponad 1,5 miliarda widzów – i to w więcej niż 100 państwach.

Dzięki Live Aid udało się zrobić dużo dobrego – szacuje się, że zebrano ponad 100 mln funtów – i zwrócić uwagę wielu osób na poważne problemy w biedniejszych krajach. Jednocześnie nie obyło się jednak bez pewnych potknięć i kontrowersji.

Redakcja poleca

Live Aid zaczęło się od "biblijnego głodu w XX w."

Zanim zrodził się pomysł na Live Aid, Bob Geldof z The Boomtown Rats i Midge Ure z Ultravox połączyli siły i stworzyli charytatywny utwór "Do They Know It's Christmas?". Nagrali go z takimi znamienitymi gośćmi, jak m.in. Boy George, George Michael, Bono, Sting, Phil Collins, Paul Young, Duran Duran czy Bananarama. Zrobili to pod szyldem supergrupy Band Aid.

Singiel został wydany 25 listopada 1984 roku i z marszu podbił na kilka tygodni listy przebojów w wielu krajach. Muzycy chcieli dzięki niemu zebrać 70 tysięcy funtów, a skończyło się na… 8 milionach. Kwota ta trafiła na ten sam cel co później pieniądze z Live Aid.

Bob Geldof i Midge Ure postanowili działać w tym kierunku po tym, jak pierwszy z nich obejrzał w BBC News głośny dokument autorstwa Michaela Buerka. Opowiadał on o "biblijnym głodzie w XX w." i "rzeczy najbliższej piekłu na Ziemi". Chodziło o śmierć tysięcy osób w Etiopii z powodu głodu.

Redakcja poleca

W materiale ukazano młodą pielęgniarkę Claire Bertschinger, pracującą w punkcie z żywnością, która musiała decydować, którym dzieciom przyznać ograniczoną rację żywieniową, a którym nie dawać jej wcale z powodu tego, że są już zbyt słabe i chore. Ta historia wstrząsnęła Geldofem. Wtedy zadzwonił do lidera Ultravox.

Po "Do They Know It's Christmas?" artyści poszli o krok dalej i zorganizowali Live Aid. Zachęcił ich do tego Boy George. Wokalista Culture Club zasugerował podjęcie takiej inicjatywy po jednym z koncertów swojego zespołu na Wembley, gdzie pod koniec setu zaprosił na scenę kilkoro artystów z Band Aid.

Karta przetargowa Boba Geldofa i Midge'a Ure'a

Na początku 1985 roku Bob Geldof na łamach "Melody Maker" z entuzjazmem mówił o pomyśle Boy'a George'a. Przyznał jednak, że myśli o czymś znacznie więcej niż jednym koncercie. Myślał o czymś, co "będzie tak duże, jak to tylko możliwe". Wskazał, że podczas jednej transmisji z Live Aid w telewizji można pokazywać na przemian koncerty z dwóch wielkich aren:

Musimy połączyć Wembley z Madison Square Garden, a występ transmitować na cały świat. Byłoby wspaniale, gdyby Duran Duran zagrali trzy lub cztery numery na Wembley, a następnie przeskoczylibyśmy do Madison Square, gdzie grałby Bruce Springsteen.
Redakcja poleca
Podczas gdy on byłby na scenie, scena Wembley byłaby przygotowywana na następny występ (…). W ten sposób można byłoby zaprezentować wiele występów, a prawa telewizyjne, bilety itd. mogłyby przynieść fenomenalną kwotę pieniędzy.

Tak też się stało. Z tą różnicą, że zamiast Madison Square Garden amerykański koncert miał miejsce na znacznie większym stadionie JFK w Filadelfii, Duran Duran pojawili się w USA, a Springsteen odmówił występu. The Boss później tego żałował. Przyznał, że nie spodziewał się, iż impreza będzie miała tak wielką skalę.

Początkowo Bob Geldof, chcąc zgromadzić wokół przedsięwzięcia jak najwięcej gwiazd, "musiał zastosować kilka sztuczek", by je zwabić. Jak wyjawił cytowany przez "The Guardian" kierownik produkcji Live Aid, Andy Zweck:

Bob musiał zadzwonić do Eltona Johna i powiedzieć, że Queen i David Bowie są w grze, choć oczywiście wtedy jeszcze nie byli. Potem zadzwonił do Bowiego i powiedział, że Elton i Queen są w grze itd. To była gra blefu. 

O dziwo, ta taktyka się opłaciła, gdyż ostatecznie wszyscy wymienieni wcześniej artyści zawitali na Wembley. Obok nich wystąpili tam też choćby Elvis Costello, Nik Kershaw, Sade, Sting, U2, Dire Straits, The Who, Paul McCartney czy Phil Collins. Co ciekawe, ten ostatni zagrał również w USA, dokąd z Londynu poleciał Concordem linii British Airways.

Redakcja poleca

Na JFK Stadium w ramach Live Aid pojawiło się jeszcze więcej gwiazd. Byli to między innymi Joan Baez, The Four Tops, Billy Ocean, Black Sabbath, Judas Priest, Bryan Adams, The Beach Boys, Santana, The Pretenders, Madonna, Tom Petty, Eric Clapton, Led Zeppelin, Duran Duran, Hall & Oates, Mick Jagger i Bob Dylan.

Triumf Queen i kompromitacja Led Zeppelin

Obecnie Live Aid trudno byłoby wyobrazić sobie bez Queen. Tym bardziej, że ich 20-minutowy występ mnóstwo osób uważa za najlepszy w historii rocka. Takim wybrali go m.in. jurorzy w programie "The World’s Greatest Gigs". Szczególnie spodobał im się fakt, że Freddie Mercury zdołał namówić ponad 70 tys. osób, by w jednakowym tempie klaskały z nim do utworu "Radio Ga Ga".

Tymczasem mało brakowało, a zespół nie wziąłby udziału w imprezie. Po pierwsze – na samym początku to Bob Geldof nie był przekonany do ich zaproszenia. Innego zdania był producent koncertu na Wembley, Harvey Goldsmith. W rozmowie z "Mojo" zdradził:

Powiedziałem mu, że Queen idealnie nada się na występ ok. 17:30 (…). Znając Freddiego, wiedziałem, że zrobią z tego niezłe widowisko (…). Bob i ja wielokrotnie się o to kłóciliśmy. Musiałem go sporo namawiać.

Dodał, że wątpliwości miał też sam Freddie Mercury, który wtedy prężnie rozwijał solową karierę, co odbijało się na relacjach z resztą Queen. Ostatecznie jednak przyjął zaproszenie do wystąpienia na Live Aid, co pomogło na nowo scalić grupę.

Myślę, że to, co naprawdę przekonało Freddiego, to myśl o tym, że mógłby zagrać na żywo dla miliarda ludzi jednocześnie. Nikt wcześniej tego nie zrobił. Według mnie po prostu pomyślał: "Dobra, pokażę wam" – ocenił Goldsmith.

Oglądaj

Podczas gdy dla Queen decyzja o udziale w Live Aid okazała się strzałem w dziesiątkę, dla Led Zeppelin stała się źródłem koszmarów. Był to pierwszy występ tej grupy od pięciu lat, czyli od śmierci perkusisty Johna Bonhama. W jego miejsca grali na zmianę Phil Collins i Tony Thompson.

Po koncercie zespół zalała fala krytyki. Negatywnie komentowano chropowaty wokal Roberta Planta oraz rozstrojoną gitarę nietrzeźwego Jimmy'ego Page'a. W magazynie "Philadelphia" określono to jako "jedną z najgorszych rockandrollowych reaktywacji wszech czasów". 

Page zwalał winę na nieznającego dobrze numerów zespołu Collinsa, zaś Plant wskazywał na brak prób i nie do końca sprawne monitory odsłuchowe. W "The Rough Guide to Led Zeppelin" stwierdził bez ogródek, że to było "cholerne okrucieństwo względem zespołu", przez które "wyglądali na scenie jak wariaci".

Redakcja poleca

Kontrowersje wokół Live Aid. Gdzie szła pomoc?

Podczas koncertów i transmisji Live Aid nie obeszło się bez kilku wpadek z powodu problemów technicznych. Doświadczyli ich choćby The Who i Paul McCartney. Były one jednak drobne. Pewne kontrowersje narosły za to wokół rozporządzania zebraną dzięki imprezie kwotą.

Na łamach "Spin" w 1986 roku stwierdzono, że Bob Geldof celowo ignorował ostrzeżenia organizacji Lekarze Bez Granic. Ta alarmowała, iż ówczesne etiopskie władze w postaci junty wojskowej pod przewodnictwem Mengistu Haile Mariama w istocie przyczyniały się do klęski głodu. Co więcej, część pieniędzy z Live Aid, zamiast na pomoc potrzebującym, miały przeznaczyć na zakup broni ze Związku Radzieckiego.

Redakcja poleca

Geldof odrzucał te oskarżenia, ale miał oznajmić przy tym, że "uściśnie rękę diabłu, żeby tylko móc dotrzeć do ludzi, którym ma pomoc". Zarzuty musiał odpierać także po latach. BBC World Service twierdziło bowiem, iż niewielka część funduszy z Live Aid znalazła się w rękach partyzantów z Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia, którzy mieli zakupić za to uzbrojenie.

Tak też utrzymywał brytyjski ambasador w Etiopii w latach 80., Brian Barder. Jednak potem BBC była zmuszona przepraszać i przyznała, iż nie może podeprzeć swoich zarzutów żadnymi dowodami.

Jeszcze jedną kwestią, którą niektórzy wytykali Bobowi Geldofowi był fakt, iż do udziału w Live Aid nie zaproszono żadnego artysty z Afryki. Andy Kershaw z BBC uznał w swojej autobiografii "No Off Switch":

To była parada starej rockowej arystokracji na koncercie dla Afryki, organizowanym przez kogoś, kto, choć głosił swoją troskę i współczucie dla kontynentu, nie uznał za stosowne uczcić ani uhonorować tego miejsca, nie zapraszając na Live Aid ani jednego afrykańskiego wykonawcy.
Redakcja poleca

Pomimo kontrowersji, Live Aid uznano ostatecznie za duży sukces. Bez wątpienia wydarzenie to wywarło wpływ na media, muzykę i popkulturę. Co ważniejsze, nie ma wątpliwości, że realna pomoc dla głodujących – tak czy siak – nastąpiła. Na dłuższą metę jednak istotniejsze było rzucenie światła na problem głodu. Dzięki temu pomoc humanitarna znalazła się na tapecie zachodnich rządów, które zaczęły dzielić się z potrzebującymi nadwyżkami zboża.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RockRadio.pl!