Phil Campbell z Motörhead ujawnia: "To była jedyna zasada Lemmy'ego"

2 min. czytania
09.11.2025 04:35
Zareaguj Reakcja

Phil Campbell to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu prawdziwemu wielbicielowi ciężkich brzmień. W końcu przez kilka dekad występował w kultowym zespole Motörhead. W audycji "Niezły Gość" opowiedział, jak naprawdę wyglądało życie rock'n'rollowca.

Phil Campbell z Motörhead był gościem Rock Radia
Phil Campbell z Motörhead był gościem Rock Radia
fot. Wikimedia Commons (CC BY 2.0, Jessica Branstetter)
  • Phil Campbell był "Niezłym Gościem" Rock Radia. 
  • Gitarzysta Motörhead zdradził, jak na co dzień wyglądała współpraca m.in. z Lemmym Kilmisterem. 
  • Campbell ujawnił zasadę, którą przekazał mu Kilmister i której wiernie trzyma się po dziś dzień. 
Niezły Gość
50 lat Motörhead: Wywiad z Philem Campbellem
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Phil Campbell należał do Motörhead w latach 1984–2015. Pasję muzyczną odkrył w sobie jeszcze jako dziecko – miał bowiem zaledwie 10 lat, kiedy zaczął grać na gitarze. Inspirację stanowili dla niego giganci ciężkich brzmień w rodzaju Jimiego Hendrixa czy Jimmy'ego Page'a. 

Tak Phil Campbell wspomina zmarłych członków Motörhead 

W rozmowie z Ryśkiem Brzezińskim Phil Campbell opowiedział m.in. o swojej relacji z Lemmym Kilmisterem. Wokalista i zarazem założyciel Motörhead odszedł niemal dekadę temu, bo w 2015 roku, jednak w pamięci Campbella pozostaje żywy. Gitarzysta wspomina Kilmistera jako wyjątkowego człowieka, który stanowił wręcz uosobienie pojęcia rock'n'roll. "Fantastycznym gościem" był także Phil Taylor, perkusista bandu (zm. 2015). 

Lemmy, cóż, Lemmy był uosobieniem rock'n'rolla. [...] Żeby być w Motörhead, trzeba było mieć ogromne poczucie humoru, bo inaczej byś nie wytrzymał. A Phil Taylor miał tego humoru aż nadto. Był totalnym wariatem, ale w najlepszym sensie. Świetny bębniarz i fantastyczny gość. 
Redakcja poleca

To Lemmy Kilmister poradził gościowi specjalnemu Rock Radia 

Phil Campbell zdecydował się także na ujawnienie Ryśkowi Brzezińskiemu, jaką radę otrzymał od Lemmy'ego Kilmistera. Lider Motörhead nalegał na dwie rzeczy – po pierwsze, żeby Campbell ufał sobie muzycznie w stu procentach. Po drugie, aby obiecał mu, że nigdy... nie wystąpi w szortach na scenie. Powód okazał się bardziej banalny, niż można by zakładać. Zwyczajnie nie pasowało to do wizerunku kapeli. 

Lemmy od początku powiedział mi tylko jedno: "Ufaj sobie muzycznie w 100 procentach, ale obiecaj mi jedno: nigdy nie występuj w szortach na scenie". Bo wcześniej Brian Robertson kilka razy to zrobił i nie pasowało to do wizerunku Motörhead. Więc dotrzymałem słowa, w szortach grałem co najwyżej na próbach, ale nigdy na scenie. To była jedyna zasada Lemmy'ego i jej dotrzymałem. 
Redakcja poleca

Dodatkowo Phil Campbell ujawnił kulisy otrzymania przez Motörhead pierwszej nominacji – za album "1916" – do Grammy. Muzycy właśnie cieszyli się swoim towarzystwem w jednym z londyńskich pubów, kiedy nieoczekiwanie odebrali telefon z sensacyjną wiadomością. Sytuacja była dla zespołu na tyle niecodzienna, że początkowo w ogóle nie wzięli informacji na poważnie.  

Siedzieliśmy w pubie w Londynie, ktoś zadzwonił i powiedział: "Hej, wasz album jest nominowany do Grammy". Myśleliśmy, że to żart, totalny dowcip.
A jednak to była prawda. Potem mieliśmy jeszcze trzy nominacje. Nigdy nie przepuszczałem, że będę miał Grammy na kominku w domu, a jednak stoi tam dumnie.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RockRadio.pl!