Hit lat 90. powstał po wielkiej tragedii. "Rozgrywały się dramatyczne sceny"
Golden Life to jeden z zespołów, który w największym stopniu pomagał definiować rockowe brzmienia lat 90. w Polsce. Jednym ze sztandarowych przebojów grupy pochodzących z tamtej dekady – który pozostaje uwielbiany do dziś – jest "24.11.94". Jednak historia piosenki jest naznaczona traumatycznymi przeżyciami nie tylko członków zespołu, ale także fanów. W rozmowie z dziennikarką serwisu RockRadio.pl otworzył się na ten temat wokalista Golden Life – Adam Wolski.
- "24.11.94" to jeden z największych hitów Golden Life z lat 90.
- Piosenka powstała ku pamięci ofiar pożaru w hali Stoczni Gdańskiej, do którego doszło po jednym z koncertów zespołu.
- Wokalista Adam Wolski w wywiadzie dla serwisu RockRadio.pl powrócił wspomnieniami do tej tragedii i zdradził, jak wyglądały kulisy powstania "24.11.94".
Golden Life – który niedawno wydał nową płytę "Rock, dwa, siedem" – cieszy się graniem od ponad 35 lat. Miłość do muzyki i występów przed fanami nie została zachwiana przez różne trudne przeżycia, jakich po drodze doświadczyli członkowie kapeli. Przeciwnie. Często były to momenty jednoczące. Tak było także po pożarze w hali Stoczni Gdańskiej, kiedy powstał utwór "24.11.94". Pamięcią do tego wrócił teraz w rozmowie z nami Adam Wolski.
Rozwiąż quiz o polskim rocku. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kartkówka z klasyki polskiego rocka. Wstyd nie trafić 15/20
Tak Golden Life stworzył wielki hit lat 90.
Singiel "24.11.94" ukazał się na rynku nieco ponad 30 lat temu, na początku 1995 roku, i z marszu trafił na szczyt Listy Przebojów Trójki. Powstał w błyskawicznym tempie, o czym świadczy już sam tytuł piosenki oznaczający datę tragicznego pożaru w hali Stoczni Gdańskiej, który pochłonął 7 ofiar śmiertelnych.
Do wspomnianego dramatu doszło w wyniku podpalenia (sprawcy do dzisiaj nie udało się ustalić) właśnie 24 listopada 1994 r., niedługo po zakończeniu koncertu Golden Life w rzeczonej hali. Utwór "24.11.94" został stworzony w hołdzie ofiarom, ale stało się to z inicjatywy fanów.
W rozmowie z dziennikarką serwisu RockRadio.pl wokalista Golden Life, Adam Wolski, zdradził, że decyzja o nagraniu "24.11.94" była "bardzo spontaniczna":
Utwór nie powstał dlatego, że nam się urodziła jakaś myśl, tylko dlatego, że młodzi ludzie, których odwiedzaliśmy w szpitalu następnego dnia po pożarze, prosili, byśmy stworzyli piosenkę przypominającą o ofiarach i stanowiącą pomnik. To był ich pomysł. My od razu pomyśleliśmy, żeby w tytule upamiętnić to datą tego koncertu. "24.11.94" powstało ekspresowo. Słowa napisała Iwona – żona naszego gitarzysty Jarka. Była świeżo upieczoną mamą i kiedy trzymała to dziecię, słowa praktycznie same się jej pisały. Wcześniej powstał zamysł kilku akordów itd., więc wszystko potoczyło się błyskawicznie. Pożar był 24 listopada, a my 17 grudnia mieliśmy gotową piosenkę z tekstem i muzyką.
Adam Wolski nie krył emocji
W wywiadzie dla nas Adam Wolski podnosił, że "24.11.94" "jest fantastyczne, ale i uniwersalne". Wszystko właśnie ze względu na tekst wspomnianego hitu Golden Life. Wokalista wyjaśnił:
Stał się wspomnieniem i pożegnaniem wszystkich osób, które odeszły. Kiedyś skontaktowała się z nami matka dwóch synów, którzy zginęli w wypadku samochodowym. Organizowała pożegnanie i prosiła, żebyśmy zagrali tę piosenkę. Pytano nas też, czy możemy zagrać ją na czyimś pogrzebie. Inni z kolei mówili, że uratowała im życie.
Adam Wolski przyznał, że "stał się to utwór wszystkich", przez co Golden Life "musiał go grać na każdym koncercie". To jednak było przez pierwsze miesiące wymagające zdanie.
Z początku było to trudne, bo wspomnienia były żywe. Przecież żona naszego basisty była poparzona. Tam się rozgrywały dramatyczne sceny. Dopiero po jakimś czasie zacząłem śpiewać ten numer pełnym głosem, bez drżenia. Wcześniej emocje były zbyt silne – tłumaczył.
Lider kultowej kapeli lat 90. dodał, że m.in. z tych powodów do dzisiaj występuje przeważnie w ciemnych okularach. Wskazywał, że "niektóre emocje są tak widoczne, że lepiej je ukryć za okularami i niech to zostanie w niedopowiedzeniu, co czuje".
Pierwszy raz Golden Life zagrał "24.11.94" niedługo po pożarze, na charytatywnym koncercie w Gdyni, gdzie zbierano pieniądze właśnie dla osób poszkodowanych w tej tragedii.
Były wtedy też relacje ze szpitala. Na scenie wystąpiliśmy z aktorami Teatru Muzycznego w Gdyni. Grał też Grzesiu Skawiński. Potem poszła większa akcja, bo Maciej Dejczer wyreżyserował teledysk. Zaprosiliśmy innych fantastycznych artystów: od Artura Gadowskiego po Edytę Geppert – opowiadał Adam Wolski.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RockRadio.pl!