Gitara "była zazdrosna" o ikonę lat 80. "Tak się na nią wkurzyłem"
Niezłym Gościem w Rock Radiu był Jerzy Styczyński, gitarzysta grupy Dżem. Muzyk, ikona lat 80., porozmawiał na antenie z Ryśkiem Brzezińskim. Podzielił się z nim oraz ze słuchaczami zaskakującą historią. Opowiedział o wyjątkowej gitarze, która... była o niego zazdrosna!
- Jerzy Styczyński z grupy Dżem gościł w Rock Radiu.
- W audycji "Niezły Gość" mówił o ukochanej gitarze.
- Podzielił się niecodzienną opowieścią na jej temat.
Jerzy Styczyński jest gitarzystą zespołu Dżem. Gra w nim praktycznie od samego początku. Jest niezwykle uznanym artystą, który dla wielu miłośników rocka jest ikoną lat 80. Miał okazję działać także jako muzyk sesyjny. Udzielał się w projektach takich zespołów i wykonawców jak m.in. Lombard, Chłopcy z Placu Broni, Martyna Jakubowicz, Leszek Cichoński czy Nocna Zmiana Bluesa. Ostatnio natomiast gościł na antenie Rock Radia, gdzie porozmawiał z Ryśkiem Brzezińskim.
Jerzy Styczyński kocha tę gitarę. "Najważniejsza dla mnie"
Wielu artystów ma ulubione instrumenty. Podobnie jest w przypadku Jerzego Styczyńskiego. Najważniejszą gitarą dla niego jest Ibanez Artist, którą zakupił w 1982 roku. Nagrał na niej płyty z Ryśkiem Riedlem i sprzęt ten towarzyszy mu od dekad. Jak zdradził w audycji "Niezły Gość", z czasem wymienił w niej elektronikę, ale to wciąż ta sama wyjątkowa gitara.
To jest gitara właściwie najważniejsza dla mnie. Ja nagrałem na niej wszystkie płyty z Ryśkiem Riedlem i właściwie od samego początku, od 82 roku ją mam. Kupiłem ją od Ryśka Styły z zespołu Laboratorium. W Krakowie kupiłem tę gitarę. Wymieniłem na przestrzeni czasu elektronikę. Eksperymentowałem z różnymi pick-upami, z potencjometrami. Wydaje mi się, że to co teraz mam w tej gitarze zainstalowane, to jest chyba najlepszy set, jaki tam był - mówił Jerzy Styczyński w Rock Radiu.
Dwa razy ukradli mu gitarę. Tak muzyk Dżemu ją "ukarał"
Gitara nie jest wyjątkowa tylko dlatego, że Jerzy Styczyński nagrywał na niej płyty z Ryśkiem Riedlem. Okazuje się bowiem, że instrument czasami bywał "zazdrosny" o gitarzystę Dżemu. Jak to możliwe? Na antenie Rock Radia muzyk o wszystkim opowiedział:
Była dwa razy ukradziona. Raz była ukradziona z całym sprzętem naszym w Warszawie, a drugi raz zniknęła mi ona sama i moje efekty. Na szczęście znalazła się. I co ciekawe, ona zawsze ginęła mi wtedy, kiedy sięgałem po inną gitarę. Tak jakby była zazdrosna. Raz zacząłem grać na takim białym Customie Gibsonie, ukradli mi ją. Drugi raz też coś tam zacząłem testować i też mi zginęła.
Drugie zniknięcie gitary zdenerwowało Jerzego Styczyńskiego. Artysta postanowił więc "ukarać" ukochany instrument. Na szczęście, nie miał już więcej niecodziennych perypetii z nią związanych. Sprzęt cały czas jest z nim i służy mu od dobrych kilku dekad.
Po tym drugim razie, gdzie mi zginęła, to się tak na nią wkurzyłem, że wsadziłem ją do futerału, wstawiłem pod łóżko i chyba z półtora roku w ogóle nie wyciągałem jej z tego futerału za karę, żeby była bezpieczna i za karę, żeby się nie oddalała. Teraz, dzięki Bogu, jest cały czas ze mną - opowiadał gitarzysta Dżemu.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!