Litza wprost o cenie sławy. "Po prostu muszę"

3 min. czytania
23.09.2025 04:35
Zareaguj Reakcja

Robert "Litza" Friedrich był Niezłym Gościem Rock Radia. Lider Luxtorpedy opowiedział o Acid Drinkers, Luxtorpedzie i tym, jak wraca do normalności w każdy "dzień Ozzy'iego". Co to takiego? Posłuchaj podcastu i przemyśleń jednego z najsłynniejszych artystów rockowych w Polsce.

Rysiek Brzeziński i Robert "Litza" Friedrich
Rysiek Brzeziński i Robert "Litza" Friedrich
fot. Rock Radio
  • Robert "Litza" Friedrich w Rock Radiu.
  • Muzyk był Niezłym Gościem Ryśka Brzezińskiego.
  • Posłuchaj rozmowy z liderem Luxtorpedy.
Niezły Gość
Niezły Gość w Rock Radiu: Robert "Litza" Friedrich
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Już na samym początku rozmowy, Rysiek Brzeziński, dziennikarz Rock Radia zwrócił uwagę na pewne zjawisko, które jest widoczne wśród koncertujących artystów. Kirk Winston z zespołu Crowbar i Down napisał jakiś czas temu post na Facebooku, w którym pyta "dlaczego muzycy grający trasę nie potrafią normalnie usiedzieć w swojej chacie, kiedy przyjeżdżają?". 

To pytanie gospodarz programu Niezły Gość zadał też Litzy, który zdradził, że sam ma "dwa takie doświadczenia":

Ja mam takie dwa doświadczenia. Jedno jest takie, że na co dzień mam dwie firmy, gdzie pracuję i jest dużo pracy - siedzisz w "Excelach", w umowach, w fakturach, w zmieniającym się co chwilę prawie skarbowym, urzędowym, różnego typu ustawach. A potem w nagrodę mam koncerty, gdzie mogę sobie wyjechać i właśnie jest ten komfort, że śpię sobie, ile chcę, wnuki po mnie nie nie skaczą, dzieci ode mnie nic nie chcą. Tylko po prostu sobie śpię, ile chcę, idę na śniadanie, pogadam z przyjaciółmi i zagramy sobie wieczorem koncert i wszystko super - opisał jedną stronę medalu Niezły Gość Rock Radia.

To jest "trudniejsza" strona medalu. Litza: "Taka jest prawda"

Druga strona pracy artysty jest zdaniem Roberta Friedricha nieco inna, dość trudna:

Z drugiej strony jest taka prawda. Druga strona medalu jest trochę trudniejsza, bo jednak ilość bodźców, spotkań z ludźmi, bardzo intensywnych spotkań, w sensie takich emocjonalnych... Jak już przyjeżdżamy w jakieś miejsce czy przyjeżdżam z jakimkolwiek zespołem, no to ci ludzie na przykład nie widzieli mnie rok, dwa, chcą jak najszybciej przekazać, co się wydarzyło i tak dalej...
Redakcja poleca

Poniedziałek to "dzień Ozzy'iego"

Jak przyznał w Rock Radiu lider Luxtorpedy:

To wiele razy są trudne informacje. Samo spotkanie z drugim człowiekiem jest pewną reakcją, kontrreakcją, wiesz... Dużo bodźców, bardzo dużo. Moja żona zawsze widzi, że jak w poniedziałek wracam po koncertach, to poniedziałek się u nas nazywa "dzień Ozzy'iego", gdzie ja chodzę, w ogóle nie za bardzo umiem odpowiedzieć na pytania, siedzę na tarasie, palę fajki i nic nie robię, nie pracuję, tylko po prostu muszę wrócić do żywych. To jest taka cena.

Robert "Litza" Friedrich dodał:

Nie jest jakaś tam specjalnie wielka cena tej ogromnej szansy i wspaniałej przygody, jaką jest muzyka i robienie czegoś dla drugiego, dawanie ludziom, radości czy jakieś inspiracji do codzienności. To jest bardzo cenne. Pracując właśnie w "takim czymś", odkrywasz cudowne różne sytuacje, takie, że nie ma reguł w muzyce, w komponowaniu, w twórczości. Nie ma reguł w brzmieniu, każda sala jest inna, każde nagłośnienie inne, różne sytuacje. To jest ciekawe, że przez 40 lat bycia na scenie nie znudziło mi się to do dzisiaj.

Jak podobała Wam się rozmowa? Zapraszamy na nasz Instagram - czekamy na komentarze:

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!