To nazwisko chciał każdy zespół. Jego bębny definiowały rocka
To jeden z tych perkusistów, którego bębny na zawsze odmieniły scenę rocka. Cozy Powell urodził się 29 grudnia 1947 roku. Grał z największymi i nadawał zespołom charakter, którego nie dało się podrobić. Nagrał tyle ścieżek, że może dodawać wartości utworom nawet po śmierci.
- Cozy Powell stał się jednym z najbardziej poszukiwanych perkusistów.
- Gra łączyła siłę i precyzję z wyczuciem pulsu utworów.
- Siedem lat po śmierci znalazł się wśród twórców nowej płyty.
Cozy Powell już jako młody angielski muzyk wyróżniał się energią oraz pasją do intensywnego, wyrazistego rytmu. W latach 70. i 80. stał się jednym z najbardziej poszukiwanych perkusistów. Jego nazwisko regularnie pojawiało się obok największych gwiazd rocka. Publiczność pokochała go za charakterystyczny styl i sceniczny temperament, który natychmiast podnosił jakość każdej muzycznej produkcji.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Prawda czy fałsz? Jeśli kochasz rocka, 15/20 to obowiązek
Perkusista o rozpoznawalnym brzmieniu. Ten styl zdefiniował rocka
Cozy Powell należał do muzyków, których można było rozpoznać po kilku sekundach nagrania. Gra łączyła siłę i precyzję z wyczuciem pulsu, dzięki czemu brzmienie bębnów tworzyło fundament dla całych utworów. Potrafił połączyć ciężar rockowej perkusji z czytelną dynamiką, co dawało kompozycjom potężny, ale jednocześnie uporządkowany charakter. Każdy zespół brzmiał przy nim dojrzalej i bardziej monumentalnie.
W trakcie kariery współpracował z czołówką światowego rocka, zdobywając reputację muzyka niezawodnego i niezwykle wszechstronnego. Publiczność kojarzy go przede wszystkim z grupami Rainbow, Black Sabbath i Whitesnake, a także z nagraniami Jeffa Becka. Dodawał im rozpoznawalnego tonu, który często stawał się kluczowym elementem brzmienia. Liderzy zespołów cenili go za umiejętność błyskawicznego odnajdywania właściwego rytmu w każdej kompozycji.
Na scenie wyróżniał się pewnością siebie i widowiskowym podejściem do gry. Solowe popisy Cozy'ego Powella były wydarzeniem samym w sobie i potrafiły przyciągać uwagę równie mocno jak partie gitarowe. Mimo efektownego stylu pozostawał muzykiem zdyscyplinowanym, który pracował szybko i skutecznie także w studiu. Dzięki temu stał się jednym z najczęściej angażowanych perkusistów swoich czasów.
Powiększa dorobek nawet po śmierci. Cozy Powell pozostawił wspaniałe dźwięki
Dorobek Cozy’ego Powella jest rozproszony po dziesiątkach albumów, projektów pobocznych i sesji studyjnych, które przez lata tworzyły bogate archiwum pracy. Mocne uderzenia w werbel, wyraziste przejścia i ciężko osadzone rytmy idealnie sprawdzają się zarówno w rocku, jak i w nowocześniejszych gatunkach. Wielu artystów wykorzystuje je jako inspirację przy budowaniu własnego stylu, a jego groove staje się dla nich punktem wyjścia do twórczych eksperymentów.
Cozy Powell zginął 5 kwietnia 1998 roku w wypadku samochodowym na autostradzie M4 niedaleko Bristolu w Anglii. Według ustaleń jechał z nadmierną prędkością w deszczu, a utrata panowania nad pojazdem doprowadziła do uderzenia w barierę i śmierci na miejscu. W chwili wypadku miał 50 lat i wciąż był aktywnym muzykiem, zaangażowanym w kolejne projekty rockowe.
W październiku 2005 roku ukazał się solowy album Tony’ego Martina "Scream", na którym znalazł się utwór "Raising Hell" z partią perkusji Cozy’ego Powella nagraną jeszcze w czasach wspólnego grania w Cozy Powell’s Hammer. To jedna z około 20 przygotowanych przez Powella "na zapas" ścieżek dźwiękowych, które muzyk przekazał Martinowi "do przyszłego wykorzystania".
Źródła: RockRadio,pl, BBC News, Moderndrummer.com