To koniec konfliktu w Mötley Crüe? Zapadł wyrok sądu
Zespół Mötley Crüe wygrał spór przeciwko Mickowi Marsowi, gitarzyście i współzałożycielowi grupy. Decyzją sądu muzyk jest winien formacji setki tysięcy dolarów. O co dokładnie chodzi?
- Konflikt w zespole Mötley Crüe narastał od kilku lat.
- Grupa doszukiwała się swoich praw w sądzie.
- Teraz zapadł wyrok w sprawie gitarzysty Micka Marsa.
Cierpiący na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa Mick Mars w 2022 roku ogłosił wycofanie się z koncertowania, ale nie z zespołu Mötley Crüe, którego był współzałożycielem. W międzyczasie rozpoczęła się batalia sądowa między gitarzystą a całą grupą. Muzyk twierdził, że po jego odejściu obcięto mu wpływy.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Prawda czy fałsz? Jeśli kochasz rocka, 15/20 to obowiązek
Batalia sądowa Mötley Crüe i gitarzysty zespołu. O co chodzi?
Trwający od ponad 3 lat konflikt rozgrywał się w murach sądowych. Na mocy decyzji, jaką podjął emerytowany sędzia federalny Patrick J. Walsh, zespół Mötley Crüe miał pełne prawo do zakończenia współpracy z Mickiem Marsem po tym, jak ten zadecydował, że rezygnuje z udziału w trasie koncertowej.
Ponadto, jak ustalił amerykański serwis Variety, gitarzysta miał pobrać ponad 750 tysięcy dolarów zaliczki na tournée, z którego ostatecznie się wycofał. Teraz muzyk jest winien Mötley Crüe około 250 tysięcy dolarów, gdyż wciąż należą mu się pieniądze z tytułu udziałów w zespole.
Decyzja sądu ws. legend rocka. Konflikt się zaostrzył
Jak ogłoszono w środę 28 stycznia, podczas podejmowania ostatecznej decyzji, sąd nie brał pod uwagę emocjonalnych sentymentów w zespole. Jak w komunikacie przekazał sędzia Patrick J. Walsh, mimo że "Mars przedstawił niepodważalne zeznania, że inne zespoły rockowe, takie jak Earth, Wind & Fire czy The Beach Boys, zapewniały wsparcie swoim założycielom nawet po zakończeniu przez nich występów scenicznych" zespół Mötley Crüe nie jest do tego prawnie zobligowany.
Nie wątpię, że tak było i gdyby strony uzgodniły takie rozwiązanie, formalnie lub nieformalnie, z pewnością bym je podtrzymał. Tak się jednak nie stało. Nie mam prawa tworzyć takiego porozumienia samodzielnie. Mars twierdzi, że niemoralne jest odsunięcie go po ponad czterdziestu latach współtworzenia zespołu tylko dlatego, że wiek i objawy zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa uniemożliwiły mu występy. Rozumiem ten argument, ale nie do mnie należy ocenianie moralności decyzji zespołu - przekazał sędzia.
Jak tłumaczył Mick Mars, mimo że zrezygnował z występów na żywo, był gotów do podejmowania pracy w studiu nagraniowym. Ponadto muzyk twierdził, że wykonywane przez niego obowiązki powinny uprawniać go do otrzymywania całościowych zysków z zespołu.
Zespół Mötley Crüe argumentował z kolei, że nie ma w planach nagrywania kolejnych albumów, co Mars miał wiedzieć, a rezygnacja z trasy jest równoznaczna z opuszczeniem szeregów grupy.
Jak podkreślił sędzia, w umowie z 2008 roku, którą podpisał Mick Mars, istnieje zapis, z którego wynika, iż jeśli jakikolwiek muzyk nie bierze aktywnego udziału w trasie koncertowej, nie przysługuje mu prawo do uzyskiwania zysków, jakie generuje zespół. Co więcej, wedle zeznań zapis ten miał zostać dodany za namową samego Marsa.
By być prawomocna, decyzja arbitra musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Sąd Najwyższy hrabstwa Los Angeles.
Źródło: RockRadio.pl, Variety, Interia Muzyka, Poinfomowani