To jeszcze nie koniec. Schorowany Billy Joel zaskoczył. "Nie planowałem"
Billy Joel w ciągu ostatnich kilku miesięcy doświadczył trudnych chwil w związku z poważną chorobą, którą wykryto u niego wiosną zeszłego roku. Od tamtego czasu nie występował i skupiał się na leczeniu. Teraz zrobił jednak coś, czego nie spodziewał się nikt, w tym jego fani. Była to bardzo miła niespodzianka.
- Billy Joel w zeszłym roku wyjawił, że choruje na wodogłowie normotensyjne, które odbija się negatywnie na słuchu, równowadze czy wzroku.
- Ostatnie miesiące upłynęły artyście pod znakiem terapii, która na szczęście przyniosła dobre skutki.
- Ostatnio ikona lat 80. zaskoczyła wszystkich i pojawiła się na scenie pierwszy raz od usłyszenia diagnozy.
Billy Joel nie bez kozery jest postrzegany jako legenda muzyki. W końcu przez dekady dostarczał słuchaczom licznych ponadczasowych szlagierów na czele z "We Didn't Start the Fire", "Piano Man", "The River of Dreams", "Vienna" czy "Uptown Girl".
Rozwiąż quiz o rocku i metalu. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Ekstremalny QUIZ dla fanów rocka i metalu. Mniej niż 10/20 to wstyd!
Słynny artysta w zeszłym roku był zmuszony odwołać trasę koncertową po Ameryce Północnej. Wszystko ze względu na poważne problemy zdrowotne. 76-letni muzyk zdradził w maju, że zdiagnozowano u niego wodogłowie normotensyjne.
Billy Joel o chorobie i leczeniu
Wspomniana choroba powoduje nadmierne gromadzenie się płynu mózgowo-rdzeniowego w komorach mózgu i może prowadzić do zaburzeń wzroku, słuchu i równowagi. Billy Joel w ostatnich miesiącach musiał się więc oszczędzać i nie koncertował. Poddał się też specjalistycznemu leczeniu.
W lipcu w podcaście "Club Random" 76-latek wyznał:
To jeszcze nie jest wyleczone, cały czas nad tym pracujemy. Ogólnie czuję się dobrze, ale mam duże problemy z równowagą. To trochę tak, jakby cały czas kołysało mnie na łodzi. Kiedyś mówiono na to "woda w mózgu", dziś lekarze nazywają to wodogłowiem normotensyjnym.
Na szczęście terapia zaowocowała znaczną poprawą stanu zdrowia. Na tyle znaczną, że w styczniu br. Billy Joel zdecydował się na pewien niespodziewany – ale bardzo radujący fanów – krok.
Legenda muzyki wystąpiła pierwszy raz od czasu diagnozy
Billy Joel jest prawdziwą ikoną muzyki – nie dziwi więc, że istnieją tribute bandy, które wykonują jego utwory. Jedna z takich formacji, Turnstiles, rozpoczęła 2026 rok koncertem w miejscowości Wellington na Florydzie.
W pewnym momencie na scenie obok Turnstiles pojawił się Billy Joel, a kilka tysięcy osób na widowni nie mogło uwierzyć własnym oczom. Potem artysta zasiadł za pianinem i wykonał hity "We Didn't Start the Fire" i "Big Shot".
Legendarny muzyk tylko przez chwilę zapomniał fragmentu tekstu, ale dzięki pomocy tribute bandu szybko wybrnął z opresji. Jeszcze zanim zaczął grać i śpiewać przyznał, że "nie planował dziś pracować", a wszystko stało się spontanicznie.
Natomiast na koniec występu wokalista Turnstiles podkreślił podekscytowany, że "chyba to wszystko mu się śni". Wskazał potem, że "wszyscy chcą oglądać ponownie Billy'ego Joela na scenie".
Źródła: profil Billy'ego Joela na Instagramie, podcast "Club Random", cbs12.com, kanał @BobMarkey w serwisie YouTube, RockRadio.pl