Kazik pijany na koncercie? Muzyk Kultu zabrał głos. "Ratowałem się"
Wielu fanów Kultu wyrażało w sieci zawód i zażenowanie z powodu tego, co stało się podczas ostatniego koncertu zespołu w Zielonej Górze. Ich oburzenie wywołała ówczesna nie najlepsza dyspozycja Kazika Staszewskiego. Teraz wokalista postanowił przerwać milczenie i wyjaśnić, co się wówczas stało.
- Pod sam koniec listopada Kult zawitał do Zielonej Góry, ale wielu tamtejszych fanów grupy nie będzie wspominać tego wydarzenia zbyt ciepło.
- Pojawiły się głosy, że Kazik Staszewski mógł być na scenie pod wpływem alkoholu. Niektórzy fani nie wytrzymali i wyszli z koncertu przed jego zakończeniem.
- Teraz do zamieszania odniósł się sam zainteresowany. Oto co miał do przekazania lider Kultu.
Od wielu już lat jesień i zima to czas, w którym Kult odwiedza różne zakątki Polski – i nie tylko – w ramach "Pomarańczowej Trasy". Legendarny zespół zamknął listopad koncertem w Zielonej Górze. Nie może go jednak zaliczyć do udanych...
Rozwiąż quiz o Kulcie i Kaziku. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Kult czy Kazik? Prawdziwy fan zdobędzie 20/20!
Po rzeczonym występie grupy sieć zalała fala krytycznych komentarzy ze strony fanów, a w centrum burzy znalazł się Kazik Staszewski. Po kilkunastu godzinach wokalista postanowił odpowiedzieć na zarzuty, jakie pod jego adresem skierowano.
Skandal na koncercie Kultu
Późnym wieczorem w niedzielę na facebookowym profilu Kultu pojawiło się nagranie z fragmentem niedawnego koncertu, a mianowicie z wykonania utworu "Wódka", które podpisano: "Zielona Góro… Dziękujemy, że przyszliście…". Szybko zaroiło się tam od komentarzy – głównie mocno zniesmaczonych fanów.
Wskazywali oni, że Kazik Staszewski nie tylko nie miał energii, ale – co ważniejsze – śpiewał bardzo niewyraźne, a wręcz bełkotał. Część osób wyraziła przypuszczenie, że wokalista mógł być wówczas nietrzeźwy.
Tragedia. Zero szacunku dla fanów. Zespół ratował sytuację, ale Kaziku, zawiodłeś na całej linii. Chlej po koncercie, a nie przed nim...; Tak, to było niezapomniane przeżycie. Jakaś tragedia; Przypominał mocno niedysponowanego wuja na weselu o czwartej nad ranem – oburzali się fani.
Sporo osób przyznało, że nie było w stanie wysłuchać występu Kazika Staszewskiego do końca. Podnosili:
Nigdy nie sądziłem, że wyjdę z koncertu w trakcie. Nie będę rokował, co się stało, ale fakt jest jeden – bełkot i fałsz to nie koncert (...); Jeżdżę na koncerty od 30 lat. Pierwszy raz wyszłam. Nie sądziłam, że jest to możliwe. Nie mogłam na to patrzeć. Serce pęka; To chyba żart. Byłem i wyszedłem. Kazik nawalony, nie dało się tego słuchać. Nie wiem, jak macie zamiar zrekompensować to, co się stało.
Kazik Staszewski zabrał głos i przeprosił
Pod natłokiem komentarzy zawiedzionych fanów Kultu Kazik Staszewski zdecydował się wyjaśnić zamieszanie. Pod wspomnianym wcześniej nagraniem zamieścił komentarz, w którym zapewnił:
Każdy, kto przyśle bilet, otrzyma ode mnie pełen zwrot ceny rekompensaty za to straszne wczorajsze wydarzenie.
Następnie Kazik Staszewski tłumaczył, dlaczego tego dnia wypadł – delikatnie rzecz ujmując – nie najlepiej:
Ratowałem się przed covidem i bólem brzucha. Okazało się, że z marnym skutkiem. Wypada przeprosić i zwrócić koszty tym, co byli. Poproszę tylko o dowód w postaci biletu i przepraszam raz jeszcze.
Później jednak lider Kultu dodał jeszcze jeden komentarz, w którym przyznał:
Szanowni Państwo, zostałem pouczony przez osoby bardziej kompetentne w temacie formalności związanych ze zwrotami biletów, że moja propozycja osobistej rekompensaty za zwroty biletów nie jest dobrym rozwiązaniem. Wprowadziłaby nawet pewien chaos w tej kwestii. Dlatego prośby o zwrot biletów proszę kierować bezpośrednio do organizatora koncertu w Zielonej Górze na adres: biuro@polorstudio.pl.
Jednocześnie Kazik oznajmił, że "ze swej strony obiecuje, że będzie w stałym kontakcie z organizatorem, aby zadbać o zwrot wszystkich biletów, na które zostaną wystosowane prośby".