Historia kultowego albumu wyjaśniona. "Nie było żadnych akcji"
Deftones wydali "Around the Fur" w październiku 1997 roku. Muzycznie płyta zrewolucjonizowała środowisko metalu alternatywnego. Przyciągała jednak również ze względu na szatę graficzną. Na okładce albumu widniało bowiem zdjęcie kobiety siedzącej w jacuzzi. Lisa Hughes opowiedziała historię powstania grafiki.
- Deftones wydali płytę "Around the Fur" w październiku 1997 roku.
- Album przyciągnął uwagę za sprawą okładki, do której pozowała Lisa Hughes.
- Kobieta wyjaśniła historię powstania słynnego zdjęcia.
Deftones promowali "Around the Fur" dwoma singlami: "My Own Summer (Shove It)" oraz "Be Quiet and Drive (Far Away)", które stały się flagowcami grupy z Sacramento. Jednakże uwagę słuchaczy oraz mediów zwracała równie intensywnie okładka. Główna bohaterka zdjęcia Lisa Hughes opowiedziała o problemach, jakie przyniósł jej sukces płyty.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Koszmarnie trudny QUIZ dla fanów rocka. Od 15/20 bijemy brawo!
Deftones wykorzystali przypadkowe zdjęcie
Autor zdjęcia Rick Kosick wykonał je spontanicznie podczas imprezy zorganizowanej niedaleko studia nagraniowego Deftones. Centralną postacią fotografii została Lisa Hughes, która prywatnie przyjaźniła się z gitarzystą zespołu Stephenem Carpenterem. Po uzyskaniu zgody kobiety, muzycy umieścili grafikę na "Around the Fur".
Muzycy wówczas byli w fazie imprezowania. Poszliśmy do apartamentu, który wynajmowali na czas nagrywania płyty. W jacuzzi siedziała ta dziewczyna. Po prostu podszedłem do niej i strzeliłem dwie fotki. To wszystko - mówił Kosick w jednym z wywiadów dla magazynu "Jenkem".
Bohaterka zamieszania zabrała głos
Lisa M. Hughes w przeszłości niechętnie wypowiadała się na temat współpracy. Po raz pierwszy zrobiła to dopiero w 2017 roku w rozmowie dla "Metal Injection". Po kilku latach ponownie zabrała głos. W wywiadzie udzielonym "Jenkem" opowiedziała o problemach związanych z popularnością.
Widziałam te artykuły o tym, że niby byłam groupie. Chciałam, żeby ludzie w końcu dowiedzieli się, że jestem po prostu Lisą. Fajną dziewczyną, która dobrze się bawiła. I nie było tu żadnych akcji typu groupies - wyjaśniła.
W tym samym wywiadzie dodała, że mimo wszystko wciąż jest zadowolona z efektu.
To całkiem nieźle wyglądające ujęcie, prawda? Z tym obiektywem typu "rybie oko", patrzącym prosto z góry. Wiesz, jest odrobinę odważne ze względu na mój biust. Ludzie mówili: "O, spójrz, masz tam pryszcza". Odpowiadałam, że kogo to będzie obchodzić. Jestem istotą ludzką. Nie jestem modelką i naprawdę mało mnie to obchodzi. To po prostu ja. To zdjęcie wygląda fajnie. A jeśli spojrzysz na cały kadr i te nogi wchodzące do jacuzzi, to całość prezentuje się niesamowicie - dodała.
Źródła: Theprp.com, "Metal Injection", "Jenkem".