Stworzyli potężny chór z trzech głosów. Ten album Queen był rewolucją
"A Day at the Races" powstał w momencie, gdy Queen szukali nowego kierunku i większej wolności twórczej. Jedna muzyczna fascynacja stała się dla Freddiego Mercury'ego punktem zwrotnym. Z inspiracji narodził się utwór, który do dziś uważany jest za jeden z najbardziej emocjonalnych w dorobku zespołu. 10 grudnia 1976 roku powstało jedno z największych dzieł w historii muzyki.
- Album "A Day at the Races" ukazał się 10 grudnia 1976 roku.
- Inspiracja Arethą Franklin zmieniła muzyczne podejście zespołu.
- Członkowie Queen nagrali monumentalne brzmienie chóru przy użyciu tylko trzech głosów.
Kiedy Queen przystępowali do nagrywania "A Day at the Races", zależało im na pełnej artystycznej kontroli i świeżej energii. Album nie tylko rozwijał koncepcję poprzedniej płyty, ale też otwierał drogę do nowych muzycznych eksperymentów. W centrum prac znalazła się kompozycja Freddiego Mercury'ego inspirowana jego uwielbieniem dla Arethy Franklin. Nadała krążkowi wyjątkowego charakteru i pokazała, jak szerokie potrafi być brzmienie Queen.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz:
Freddie Mercury i Aretha Franklin. Obsesja wokalisty zmieniła Queen
Freddie Mercury od lat słuchał Arethy Franklin i traktował ją jak wzór emocjonalnej ekspresji. Opowiadał o niej w tak intensywny sposób, że koledzy zaczynali to traktować jak część codziennych rozmów. Zafascynowało go zwłaszcza połączenie soulu i gospel, które dominowały w wczesnych albumach Franklin. Brzmienie stało się fundamentem "Somebody to Love".
Mercury rozpoczął pracę nad utworem przy fortepianie, budując już na początku wiele warstw wokalnych. Kiedy przyniósł pierwsze szkice do studia, Brian May i Roger Taylor natychmiast wyczuli, że mają do czynienia z czymś wyjątkowym. Piosenka od początku wyróżniała się emocjonalnością i nietypową dla zespołu miękkością brzmienia.
Kiedy mówiłem o Arecie Franklin, trochę ich to wkurzało. Po prostu chciałem napisać coś w jej stylu. W pewnym sensie zachęciło mnie podejście do gospelu, które miała na swoich wcześniejszych albumach – przyznał w jednym z wywiadów Freddie Mercury.
Queen po raz pierwszy tak otwarcie sięgnęli po gospel, porzucając operową konstrukcję znaną z wcześniejszych nagrań. W efekcie powstał utwór, który łączył rockowe fundamenty z przejmującą, niemal duchową energią. Mercury zaplanował każdy element, aby oddać ducha muzyki, którą podziwiał u Franklin.
Trzech wokalistów, a brzmienie wielkiego chóru. Warstwowe nagrania stworzyły unikatowy efekt
Queen postanowili odtworzyć monumentalny charakter chóru gospel, nagrywając dziesiątki warstw wokalnych. Mercury, May i Taylor śpiewali te same fragmenty wiele razy, aż uzyskali efekt przypominający ponad setkę głosów. Praca była czasochłonna, a każda linia musiała brzmieć idealnie.
W trakcie sesji zespół zauważył jednak, że piosenka zaczyna być zbyt rozbudowana. Nagromadzenie wokali wymagało selekcji, dlatego część nagranych fragmentów wyrzucono. Nadmiar materiału trafił później na bootlegi, ale końcowa wersja zachowała najważniejsze elementy oryginalnej koncepcji.
Od studia do sceny. Utwór okazał się wyjątkowo trudny do wykonania na żywo
Queen nagrali album w kilku angielskich studiach po raz pierwszy bez Roya Thomasa Bakera jako producenta. Zdecydowali się na samodzielną pracę, a za techniczną stronę sesji odpowiadał inżynier Mike Stone. Krążek "A Day at the Races" ukazał się 10 grudnia 1976 roku. Od razu trafił na szczyty list przebojów w wielu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii.
"Somebody to Love" stało się głównym singlem promującym płytę i szybko zdobyło wysokie miejsca w zestawieniach. Choć koncepcja albumu była odmienna, nie zabrakło odwołań do poprzednich wydawnictw. Podobnie jak w przypadku "A Night at the Opera", tytuł nawiązuje do filmu braci Marx.
Największym wyzwaniem jeśli chodzi o "A Day at the Races" okazało się późniejsze wykonanie "Somebody to Love" na żywo. Warstwowe wokale stworzone w studiu były prawie niemożliwe do odtworzenia na scenie. Zespół musiał szukać nowych aranżacji, aby zachować charakter utworu bez potężnej, studyjnej harmonii. Z czasem piosenka nabrała surowości i emocjonalnej intensywności, która przyciągała uwagę publiczności podczas koncertów.
"A Day at the Races" pokazał, jak szeroko Queen potrafią interpretować muzyczne inspiracje. "Somebody to Love" stało się dowodem, że nawet z trzech głosów można stworzyć monumentalne brzmienie.