"Squid Game” - sezon 3. Godne zakończenie czy naciąganie widzów? [RECENZJA]

4 min. czytania
01.07.2025 04:35
Zareaguj Reakcja

Serial "Squid Game" debiutował na platformie Netflix we wrześniu 2021 roku i bardzo szybko zyskał uznanie widzów. Wówczas cały świat wprost oszalał na punkcie południowokoreańskiej produkcji, lecz czy jego kontynuacje są równie udane? Przyjrzymy się temu przy okazji premiery trzeciego, finałowego sezonu.

3. sezon "Squid Game" - czy był potrzebny?
3. sezon "Squid Game" - czy był potrzebny?
fot. YouTube / @Netflix / Kadry z oficjalnego zwiastuna
  • "Squid Game" to południowokoreański serialowy hit Netflixa, który pokochał cały świat.
  • Produkcja zyskała międzynarodowe uznanie i stała się najchętniej oglądanym tytułem na platformie.
  • 27 czerwca 2025 roku premierę miał finałowy 3. sezon "Squid Game". Oto szczera opinia o serialu.

"Squid Game" debiutował na Netflixie cztery lata temu. Ogromna popularność wśród widzów na całym świecie sprawiła, że serial stał się najchętniej oglądanym tytułem platformy. "Squid Game" zgarnęło również wiele nagród w tym sześć statuetek Primetime Emmy, a nawet Złoty Glob. Nic więc dziwnego, że widzowie z niecierpliwością czekali na kontynuację oraz ostateczne rozwiązanie historii gracza 456. Te miał przynieść finałowy sezon, który udostępniono 27 czerwca. Czy "dowiózł"? To skomplikowane.

Serial zaliczył prawdziwe "wejście smoka"

Dystopijny thriller survivalowy w reżyserii Hwang Dong Hyuk zdobył zainteresowanie Netflixa w okolicach 2019 roku. Wtedy właśnie platforma poszukiwała ciekawych produkcji do realizacji w ramach rozszerzenia oferty tytułów zagranicznych. "Squid Game" okazał się zatem strzałem w dziesiątkę.

Serial zrobił niesamowitą furorę na całym świecie, korzystając z rosnącego zainteresowania koreańskim kinem, które podbił oscarowy film "Parasite" z 2019 roku. Tytuł stał się popkulturowym fenomenem, szczególnie widocznym w internecie oraz na imprezach halloweenowych w 2021 roku. 

Redakcja poleca

Szał na "Squid Game" zupełnie nie dziwi. 1. sezon był zdecydowanie czymś świeżym, nowym i zaskakującym. Wtedy jeszcze nikt nie miał pojęcia, jakie zakończenie zaserwuje nam serial. Widzowie mogli spodziewać się wszystkiego, dlatego też serial był nieprzewidywalny i trzymał w napięciu. Nie jest to jednak dzieło pozbawione wad.  

Dla niektórych odbiorców był zbyt brutalny, lecz według mnie trudno uznawać to za minus. Pomniejsze słowa krytyki należą się przede wszystkim niektórym wątkom fabularnym, nieścisłościom oraz poszczególnym bohaterom, którzy byli wyjątkowo denerwujący.

W tym prym wiedzie loża VIP, której istnienie jest nieporozumieniem, a kwestie wypowiadane przez jej członków są drewniane bardziej niż Pinokio. Niemniej jednak jest to najlepszy sezon całego "Squid Game", za którego poziomem śmiało można było zatęsknić po seansie kolejnych.  

Komu był potrzebny sezon drugi "Squid Game"?

Ogromny sukces "Squid Game" ewidentnie zachęcił twórców do kontynuacji. I tutaj zaczynają się schody, ponieważ największym atutem serialu Hwang Dong Hyuk była świeżość, której w kolejnej części zdecydowanie zabrakło, a to dopiero początek problemów drugiego sezonu.

Gracz 456 wraca, żeby zemścić się na organizatorach krwawej gry - banał nad banałami z góry skazany na porażkę. Ponadto wznowienie historii cierpi na jeszcze większe dziury fabularne. Skrótowe pokazanie niektórych procesów mogłoby przynajmniej zagęścić tempo. Niestety tak nie jest, a ślamazarność rozwoju akcji oraz nuda zachęca jedynie do przewijania odcinków. 

Sama gra, zadania i sposób eliminacji kolejnych graczy był do bólu przewidywalny, a przez to mało interesujący. Ani jeden odcinek nie wywołał we mnie żadnych emocji, w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu.

Wątek poszukiwania wyspy można opisać w podobny sposób i równie dobrze mogłoby go w ogóle nie być. Jednym z niewielu plusów 2. sezonu "Squid Game" jest to, że nie występuje w nim loża VIP. Jako drugi wymienię małą liczbę odcinków. 

Sezon 2. i 3. "Squid Game" były kręcone jeden po drugim i stanowią całość vendetty Gracza 456. Tylko z jakiegoś dziwnego powodu ktoś uznał, że podzielenie historii na dwie odrębne serie będzie świetnym pomysłem.

Co gorsza, ktoś wpadł na pomysł, że zakończenie drugiego sezonu irytującym cliffhangerem będzie atrakcyjne dla widza. Było to jednak niczym innym, jak wymuszeniem mojego cennego czasu na oczekiwanie na pozostałe odcinki. Komu zatem potrzebna była ta kontynuacja? Na pewno nie widzom.

Redakcja poleca

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść... niepokonanym 

Sezon 3. "Squid Game" rozpoczyna się żwawiej od poprzedniego, ale tylko dlatego, że startuje już w środku zawiązanej akcji. Dzięki temu od początku jest w nim więcej konfliktów, strzelanin i krwi. Jednakże wciąż można odnieść uporczywe wrażenie, że mimo kolejnych gier i eliminacji, całość stoi w miejscu.  

To uczucie utrzymuje się do drugiej połowy odcinków, kiedy to graczy w końcu zauważalnie ubywa. Wtedy całość troszkę odżywa, dzięki czemu nieco łatwiej jest dotrwać do zakończenia, którego widzowie mogli się już dawno domyślić. 

Grę co jakiś czas przerywa nieznośny już wątek poszukiwania wyspy, który rozwiązuje się ostatecznie w możliwie najbardziej przewidywalny sposób. Niestety dla widzów powracają również VIP-owie, którzy są okropnie sztampowi, sztywni i robotyczni. Ich kwestie brzmią jakby napisał je Chat GPT, a wypowiadane przez aktorów brzmią gorzej od syntezatora mowy Ivona. 

Sezon 3. "Squid Game" lepszy niż poprzedni?

Trzeci sezon "Squid Game" mimo wszystko oglądało się lepiej od poprzedniego, także z tego względu, że w końcu mieliśmy otrzymać finał opowieści. Jednakże czy tak się właśnie stało? I tak i nie. Z jednej strony poznaliśmy rozwiązanie historii Gracza 456, z drugiej zaś twórcy zostawili sobie (nie)bezpieczną furtkę umożliwiającą kontynuację serialu. 

Takie zakończenie mogło zniesmaczyć przede wszystkim dlatego, że jest to zwyczajne oszukiwanie publiczności. Ponadto biorąc pod uwagę poziom drugiego i trzeciego sezonu, kolejne jedynie jeszcze bardziej zmętnią markę, jaką jest "Squid Game". Wówczas fantastyczny pierwszy sezon odejdzie w zapomnienie, a kolejne mierne sprawią, że serial zamiast jako bardzo dobry zostanie zapamiętany jako co najwyżej średni. 

Tym samym trzy sezony "Squid Game" można porównać do trzech pierwszych części filmowej serii "Jurassic Park". Jedynka wybitna, dwójka zalicza mocny flop, trójka zaś prześlizguje się na zaufaniu widzów, którzy błagają, żeby nie tworzyć kolejnych części. Zaapelujmy zatem wspólnie: Hwang Dong Hyuk - proszę, nie rób nam tego więcej!

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RockRadio.pl!