Basista Kiss przed Senatem USA. "Traktują gorzej niż niewolników"
Gene Simmons ponownie znalazł się w centrum zainteresowania. Tym razem wystąpił przed komisją Senatu USA. Muzyk podkreślił, że obecny system wynagradzania artystów nie zapewnia wykonawcom należnych praw. Sprawa wywołała poruszenie w mediach amerykańskich i za oceanem.
- Gene Simmons wsparł projekt Music Fairness Act.
- Według muzyka obecny system wynagradza tylko autorów tekstów.
- Przeciwnicy nowych regulacji obawiają się jej skutków dla małych stacji radiowych.
Legenda Kiss pojawiła się w Waszyngtonie, aby wesprzeć ustawę Music Fairness Act. Projekt dotyczy zmian w sposobie rozliczania muzyki, odtwarzanej w tradycyjnych rozgłośniach radiowych. Artyści od lat wskazują, że ich praca nie jest wynagradzana, choć to właśnie ich wykonania stanowią podstawę radiowych playlist. Gene Simmons wykorzystał wystąpienie, aby ponownie poruszyć problem, który nurtuje branżę od lat.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. AC/DC czy Kiss? Tylko ekspert zgarnie 18/20!
Spór o wynagrodzenia wykonawców. Gene Simmons domaga się zmian
Gene Simmons zaznaczył, że tradycyjne radio nie wypłaca wykonawcom żadnych pieniędzy za emisję utworów. Wynagrodzenie trafia wyłącznie do autorów tekstów i kompozytorów. Muzyk określił sytuację jako niesprawiedliwą. Inni nadawcy, w tym serwisy streamingowe i satelitarne, od lat stosują system wypłat dla wykonawców.
Zdaniem muzyka Kiss argument o rzekomej "promocji" jako formie wynagrodzenia jest niewystarczający. Podkreślił, że artyści, nawet ci najbardziej znani, nie otrzymują żadnych korzyści finansowych za to, że ich utwory są regularnie odtwarzane. W jego ocenie to system przestarzały, który wymaga natychmiastowej reformy.
Jeśli jesteś przeciwny tej ustawie, jesteś antyamerykański. Nie możemy pozwolić, by ta niesprawiedliwość trwała. [...] Wygląda to na drobnostkę. Trwają wojny i tak dalej. Ale naszymi wysłannikami na świat są Elvis i Frank Sinatra. Kiedyś dowiedzą się, że nie traktujemy naszych gwiazd właściwie – innymi słowy, gorzej niż niewolników. Niewolnicy dostają jedzenie i wodę. Elvis, Crosby i Sinatra nie dostali nic za swój występ. Musimy to teraz zmienić dla naszych dzieci i wnuków – mówił podczas wystąpienia Gene Simmons.
Simmons przypomniał również, że podobne inicjatywy już pojawiały się w przeszłości. Próby zmian trwały od lat, lecz każda napotykała sprzeciw ze strony stacji radiowych. Krytycy twierdzą, że takie regulacje mogłyby doprowadzić do trudnej sytuacji ekonomicznej wielu nadawców. Mimo to muzyk konsekwentnie apelował o uregulowanie kwestii poprzez wprowadzenie ustawy.
Music Fairness Act w centrum debaty. Przeciwnicy widzą zagrożenie dla radia
Ustawa, którą popiera Gene Simmons, zakłada obowiązek opłacania licencji za odtwarzanie utworów w rozgłośniach radiowych. Zdaniem zwolenników rozwiązałoby to problem braku wynagrodzeń dla wykonawców. Propozycja ma zbliżyć tradycyjne radio do standardów obowiązujących w innych mediach muzycznych. Artyści widzą w niej szansę na bardziej sprawiedliwy podział dochodów.
Przedstawiciele radia ostrzegają przed możliwymi skutkami finansowymi. W ich ocenie opłaty mogłyby prowadzić do zamknięcia mniejszych stacji, które już teraz funkcjonują w trudnych warunkach. Podnoszą także argument, że radio pełni ważną funkcję promocyjną dla artystów. Konflikt interesów od lat hamuje wprowadzenie nowych zasad.
Legenda Kiss przekonywała, że reforma jest konieczna, niezależnie od trudności. Uznała, że problem dotyczy nie tylko obecnych wykonawców, lecz także kolejnych pokoleń. Stanowisko określiła jako działania w interesie całej branży muzycznej. Zachęcała polityków z różnych stron sceny politycznej do wspólnego poparcia ustawy.