Hit lat 60. to ich znak rozpoznawczy. Morrison go nienawidził
Hit lat 60. szybko wdarł się na szczyt. "Light my fire" zespołu The Doors stało się znakiem rozpoznawczym kapeli. Początkowo był folkowy, a dopiero z czasem nabrał nieco ciekawszych brzmień. Choć do dziś szaleje za nim cały świat, Jim Morrison nie lubił tego utworu. Oto historia piosenki.
- Hit lat 60. do dziś jest jednym z najsłynniejszych utworów The Doors.
- "Light my fire" stworzył Jim Morrison i gitarzysta Robby Krieger.
- Oto historia piosenki, którą wciąż kocha i zachwyca się świat.
The Doors to absolutne legendy rocka. Przez 7 lat działalności kapela wypuściła przeboje, którymi wciąż zachwycają się miłośnicy muzyki. Jednym z nich jest hit lat 60. - "Light my fire". Stworzył go Jim Morrison i gitarzysta Robby Krieger. Z kolei za dźwiękowe "dodatki" w postaci charakterystycznych organów odpowiada Ray Manzarek.
Rozwiąż quiz o muzyce. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Koszmarnie trudny QUIZ dla fanów rocka. Od 15/20 bijemy brawo!
Hit lat 60. napisał gitarzysta
Początek słynnego utworu dał jednak drugi ze wspomnianych muzyków - Robby Krieger. To właśnie on, za radą wokalisty, postanowił napisać tekst uniwersalny, który każdy może zinterpretować po swojemu. Jak czytamy na SongFacts.com:
Mieszkałem z rodzicami w Pacific Palisades – miałem wzmacniacz i SG. Zapytałem Jima, o czym powinienem pisać? Powiedział: "O czymś uniwersalnym, co nie zniknie za dwa lata. O czymś, co ludzie mogą sami interpretować" - tłumaczył Krieger.
Tak też się stało i wybuchły muzyczne "płomienie namiętności" w drugiej zwrotce, którą dopisał Morrison. Utwór ekspresowo został znakiem rozpoznawczym Doorsów. Z undergroundowej grupy grającej dla niewielu, wdarli się do masowej publiki.
Morrison nie lubił tej piosenki
Co ciekawe, mimo wielkich zasług dla rozsławienia The Doors, Jim Morrison wcale nie lubił "Light my fire". W notatkach miał zaznaczać, że nienawidził wykonywać hitu lat 60. Być może przeszkadzało mu, że miał minimalny udział w jej stworzeniu, o czym czytamy SongFacts.com.
Artysta był bardzo wrażliwy, a jednocześnie obracał się w środowisku alkoholowym. Przyjmował też inne używki, które doprowadziły do jego śmierci w 1970 roku. Wyjechał do Paryża, gdzie został znaleziony martwy w wannie. Zmarł na zawał serca.
Jak przyznał jego brat Andy w rozmowie z "People": - Myślę, że on naprawdę chciał wrócić do poważnego pisania. I może wyrósł z Doorsów, to wystarczyło - czytamy. We Francji nie tylko szukał schronienia z powodu problemów prawnych. Zdaniem członka rodziny artysty, chciał skupić się tam na poważnej poezji.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RockRadio.pl!