advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Marcin Zarzeczny zagrał w amerykańskim serialu. "Miałem bardzo trudne sceny"

2 min. czytania
14.02.2025 16:30
Zareaguj Reakcja
Marcin Zarzeczny gościł na antenie Rock Radia. Aktor zagrał w amerykańskim serialu, a w audycji "Niezły Gość" podzielił się wrażeniami z pracy na planie. Zdradził, które sceny były trudne oraz jak w ogóle dostał się do produkcji. Opowiedział również o współpracy z gwiazdami Hollywood, takimi jak Michael Fassbender czy Richard Gere.
|
|
fot. Materiały redakcyjne
  • Marcin Zarzeczny był Niezłym Gościem w Rock Radiu.
  • Aktor zagrał ostatnio, m.in. w amerykańskim serialu "The Agency".
  • Na antenie opowiedział o wrażeniach z pracy na planie oraz castingu.

Marcin Zarzeczny może być znany polskim widzom z takich produkcji jak "Układ zamknięty", "Klangor" czy "Jak pokochałam gangstera". Ostatnio natomiast możemy oglądać go w amerykańskim serialu "The Agency". Miał premierę 10 lutego na platformie SkyShowtime. Artysta podzielił się wrażeniami z pracy na planie. Warto dodać, że miał tam okazję zagrać obok wielkich gwiazd Hollywood.

Marcin Zarzeczny w Rock Radiu. "Mówiłem po polsku"

Do serialu Marcin Zarzeczny dostał się dzięki castingowi. Na jego potrzeby musiał zagrać dwie sceny, które okazały się dla niego sporym wyzwaniem. Podołał mu jednak i możemy oglądać go w "The Agency". W produkcji wciela się w postać białoruskiego informatora CIA. W rozmowie z Tomkiem Obertynem opowiedział zarówno o castingu, jak i tym, jak poradził sobie z wielkimi emocjami. Pomogło mu w tym pewne ćwiczenie.

Jest takie ćwiczenie, że wyobrażasz sobie osobę, do której mówisz w trakcie sceny. To jest taka sytuacja związana z personalizacją sceny, żeby ona była jak najbliższa, jak najintymniejsza. Po prostu powiedziałem, że poproszę o 10 sekund. Odwróciłem się plecami do szanownych państwa i wyobraziłem sobie osobę, do której teraz mówię, [...] żeby wejść w rolę. Robiłem to za każdym razem przed wejściem w scenę. Graliśmy trzy sceny i w pewnym momencie nawet odwróciłem się do nich, mówię: "Ale to jest super, że nie znacie polskiego". Bo mówiłem po polsku. Dopiero w samolocie powrotnym do Warszawy uświadomiłem sobie, co zrobiłem. Miałem takie, że nieźle. Ale super, że to zrobiłem, bo to rzeczywiście bardzo mnie wsparło w wejściu w rolę – mówił aktor w Rock Radiu.

Zobacz także:

Jacek Kawalec myśli nad solową płytą. "Będzie to solidna praca"

Amerykański serial był wyzwaniem. "Dużo stresu było na początku"

Marcin Zarzeczny zdradził w audycji "Niezły Gość", co stanowiło dla niego wyzwanie. W końcu gra u boku takich osobistości jak Michael Fassbender czy Richard Gere nie zdarza się codziennie. Okazuje się, że aktor miał do zagrania wiele wymagających scen. Najwięcej stresu odczuwał jednak na samym początku.

Chyba nie mam takiego momentu najtrudniejszego. [...] Ja tam w ogóle miałem bardzo trudne sceny. One naprawdę były supertrudne. Przesłuchanie było supertrudną sceną, bardzo dramatyczną. Też jest taka scena, potężna scena, bardzo długa zresztą, w siódmym odcinku, która była naprawdę bardzo duża. Też jest o zagrożeniu życia i myślę sobie, że dużo stresu było na początku w ogóle samym – powiedział Marcin Zarzeczny w Rock Radiu.

Posłuchaj całej rozmowy Tomka Obertyna z Marcinem Zarzecznym:

Posłuchaj podcastu