Wielki powrót Linkin Park. Oto kolejna nowość z Emily Armstrong
Linkin Park od blisko ćwierć wieku należy do najpopularniejszych grup na świecie. Formacja łącząca rocka, metal i rap zapisała się takimi hitami jak „In the End", „What I’ve Done", „Numb", „Breaking the Habit" czy „Crawling".
Zobacz także: Lady Gaga skwitowana przez legendę metalu. "Będę machał głową na łożu śmierci"
Jak wiadomo, zespół zawiesił działalność po śmierci wokalisty Chestera Benningtona w 2017 r. Jednak we wrześniu br. pozostali członkowie Linkin Park obwieścili, że wracają po siedmiu latach przerwy z nową wokalistką, Emily Armstrong.
Nowa płyta Linkin Park
Linkin Park postanowił wrócić nie tylko do koncertowania na trasie, ale także do nagrywania świeżych kawałków. Już 15 listopada br. zaprezentuje owoce pracy w studiu w postaci nowej płyty "From Zero".
Fani poznali na razie trzy single z rzeczonego ósmego wydawnictwa kapeli. W sieci można posłuchać już: "The Emptiness Machine", "Heavy Is the Crown" i "Over Each Other". Ostatni z tych utworów miał premierę wraz z teledyskiem w czwartek 24 października.
Kontrowersje wokół Emily Armstrong
W związku z powrotem Linkin Park zrodziły się pewne kontrowersje. Dotyczyły one Emily Armstrong. Nie chodziło jednak o jej umiejętności, ale o pewne decyzje z przeszłości.
Piosenkarka należała do Kościoła scjentologicznego – podobnie jak gwiazdor serialu "Różowe lata 70.", Danny Masterson. Oskarżony o liczne gwałty aktor został skazany na 30 lat więzienia. Zanim jednak wyrok w tej sprawie zapadł, Armstrong miała wspierać Mastersona podczas pierwszej z rozpraw w sądzie w 2022 r.
Nowa wokalistka Linkin Park oznajmiła w swoim oświadczeniu za pośrednictwem Instastories, że dopiero podczas rzeczonej rozprawy zrozumiała, kim tak naprawdę jest Masterson:
Kilka lat temu poproszono mnie o wsparcie kogoś, kogo uważałam za przyjaciela, podczas rozprawy sądowej i poszłam (...) jako obserwatorka. Niedługo potem zdałam sobie sprawę, że nie powinnam tego robić (...). Zawsze staram się dostrzegać dobro w ludziach, ale źle go oceniłam. Od tamtej pory nigdy z nim nie rozmawiałam. Wyszły na jaw niewyobrażalne szczegóły i później uznano go za winnego (...). Nie pochwalam nadużyć ani przemocy wobec kobiet i współczuję ofiarom tych przestępstw – wskazała Emily Armstrong.