advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Chce wzbudzać jakiekolwiek emocje. "Chodzi o to, by adrenalina buzowała"

3 min. czytania
09.10.2024 18:37
Zareaguj Reakcja
Max Czornyj był Niezłym Gościem w Rock Radiu. Autor kryminałów i niezwykle płodny twórca porozmawiał z Kubą Kaletą o swojej najnowszej książce. Panowie poruszyli też temat emocji w sztuce oraz opisów okładkowych, które zdradzają zbyt wiele.
|
|
fot. Bartosz Pussak

Max Czornyj z wykształcenia jest adwokatem, jednak Polsce dał się poznać jako autor kryminałów i thrillerów. Jego książki sprzedają się w oszałamiających nakładach i przekroczyły milion egzemplarzy. W jego dorobku znajduje się kilkadziesiąt powieści, w tym także przeznaczone dla najmłodszych czytelników. W Rock Radiu gościł natomiast, by porozmawiać o najnowszym wydawnictwie – "Apogeum zła". Nie zabrakło jednak także innych tematów.

Okładki zdradzają zbyt wiele? "Staram się nie powiedzieć prawie nic"

Nie ocenia się książki po okładce, jednak to właśnie okłada jest tym, co przykuwa wzrok. Wydawnictwa starają się więc, by były jak najbardziej atrakcyjne. W tym celu umieszczają z tyłu opisy, które mają zachęcić czytelników do sięgnięcia po lekturę. Max Czornyj zauważa, że nie zawsze jest to dobre. Jego zdaniem czytelnicy chcieliby czasem przeczytać coś w ciemno, bez żadnej wiedzy na temat pozycji.

Coraz częściej mam wrażenie, że czytelnik nawet nie chce wiedzieć, z jakim gatunkiem ma do czynienia. Mam wrażenie, że już opisy okładkowe, które mówią, że to jest kryminał, thriller, że powraca seria z bohaterem takim czy owakim, a wielu odbiorców jednak chce mieć całkowicie tę carte blanche. Podejść do lektury z zupełnie czystym umysłem, nie wiedząc zupełnie nic. Ogromnym wyzwaniem jest dla mnie, kiedy tworzymy z wydawcą coś, co musi być na tej czwartej stronie okładki. Ja tak lawiruję, staram się nie powiedzieć prawie nic, ale zarazem coś powiedzieć, żeby tam było napisane coś intrygującego, bardziej lub mniej zachęcającego do sięgnięcia po lekturę, ale nie mówiącego nic o tej lekturze. [...] Zawsze mnie zastanawia, co czytelnik chciałby wiedzieć, a co dla niego będzie zaskoczeniem. Czy już nawet same zdradzenie tego, jakie emocje będą towarzyszyły lekturze, nie jest i tak czymś zbyt wiele – mówił autor w Rock Radiu.

Zobacz także: To pismo przyciągnęło go magią. "Nie zwracaliśmy uwagi na kobiety"

Max Czornyj chce wzbudzać jakiekolwiek emocje. "Chodzi, żeby literatura ożywiała"

Sztuce często towarzyszą emocje. Nieważne, czy jest to niezależny irański dramat o niewolnictwie czy sensacyjna powieść kryminalna. Max Czornyj również chce wzbudzać emocje w odbiorcach. Nie chce jednak, by były one zaprojektowane na etapie tworzenia. Jego zdaniem każda emocja jest dobra, jeśli sprawia, że czytelnik coś poczuje. Obojętność nie byłaby w tym przypadku zbyt dobra.

Jakiekolwiek emocje są dobre przy prozie, literaturze współczesnej, ale w ogóle sztuce. Nie moją rolą jest wtapianie w mózg odbiorcy tego, jaka konkretnie to będzie emocja. Niech to będzie dla jednych niesmak, dla innych podniecenie, dla jeszcze innych strach. Sednem jest to, by były te emocje, by proza, literatura, malarstwo, poezja, nie były tylko jakimś bytem oderwanym i abstrakcyjnym od nas samych, ale by oddziaływały na nas. Mówię właśnie w szerokim aspekcie każdej gałęzi sztuki, więc jeżeli jest to nawet zniesmaczenie czy coś, co pobudza do atakowania personalnie mnie, co przy rozmaitych książkach przecież się zdarza, mnie cieszy. Przecież chodzi to, żeby właśnie żyć, żeby literatura ożywiała, pobudzała, żeby ta adrenalina buzowała. Intencjonalnie nie mógłbym chyba wskazać jakiejś jednej konkretnej emocji, że ta była najważniejsza – opowiadał Max Czornyj.

Posłuchaj całej rozmowy Kuby Kalety z Maksem Czornyjem:

Posłuchaj podcastu