Filip Brymora odkrył, co znaczy dojrzały stand-up. "Mam pod kontrolą swoją postać"
Urodził się w Polsce, ale dorastał i studiował w USA oraz Holandii. Podobno wrócił do Polski, aby opowiadać żarty. Pisze o sobie, że jego "zrelaksowana osobowość sceniczna, połączona z przemyślanym materiałem, zadowoli nawet największych komediowych snobów".
Zobacz także: Niezły Gość w Rock Radiu: Filip Brymora
W audycji "Niezły Gość" rozmawiał z Kubą Kaletą o tym, jak dziś wygląda poukładany, dojrzały stand-up i do jakich refleksji trzeba dojść, by być w tym wszystkim autentycznym.
Ja wcześniej grając na supportach, rozwijając się komediowo, czasem robiłem solowe występy, i jak ludzie na nie przychodzili, to dla mnie było to w pewien sposób fascynujące. Czułem wtedy, że przyszli, bo są ze mną na pewnej drodze, która prowadzi do czegoś komediowo dużego, znaczącego i tak dalej. Ale w pewien sposób nawet byłem zdziwiony, że oni tam są — mówił na antenie Rock Radia.
"Wiem, kim jestem na scenie"
Przyznał, że dziś jest już na końcu tej drogi i doskonale wie, co ma do powiedzenia, a dzięki odnalezieniu swojego scenicznego "ja", jego programy są nie do podrobienia.
Teraz to, co mam napisane w kolejnym programie, który się nazywa "Kim Są Oni" i z którym będę jeździł od jesieni po Polsce, to tam czuję, że mam coś do zaprezentowania i już ma sens w moim wszechświecie, żeby ludzie chcieli to przyjść zobaczyć. Siedem lat w tym siedzę i już bardziej wiem, kim jestem na scenie. To dla mnie ważne, że teraz mam pod kontrolą swoją postać. To zmienia wszystko i pozwala mi robić te tematy, które dla mnie są tak naprawdę ekstra i są na tyle moje, że nie martwię się, że ktoś inny zrobi podobny żart, bo trzeba być odjechanym w moją stronę, żeby się za to zabrać — przyznał Filip Brymora.
Opowiedział też, dlaczego tak ważne dla każdego komika jest rejestrowanie programów oraz jakie pułapki czyhają na każdego, kto nagrywa swoje występy.
Nagrywka w życiu komika jest bardzo ważną rzeczą. Jest wręcz zbyt ważną rzeczą i o tym też kiedyś powiedziałem w bitach u Antka [Syrka-Dąbrowskiego — przyp. red.]. W polskim stand-upie często każdy nasz występ to jest przygotowanie pod nagrywkę i momentami nie jesteśmy tak bardzo na żywo, jak moglibyśmy być. Bo liczy się materiał — zdradził.
Posłuchaj całej rozmowy w podcaście "Niezły Gość" w Rock Radiu: