advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Ten wypadek zmienił wszystko. Metallica mogła już nie istnieć

2 min. czytania
10.02.2025 11:14
Zareaguj Reakcja
Cliff Burton przez kilka lat był niezwykle ważną częścią Metalliki. Jego karierę zakończył niespodziewany wypadek, w którym młody muzyk stracił życie. 10 lutego wypada 63. rocznica jego urodzin. Z tej okazji wspomnimy jednego z najwybitniejszych basistów w historii heavy metalu. Co ciekawe, z tym dniem wiąże się jeszcze jedno ważne wydarzenie, które zapadło w pamięć przede wszystkim polskim fanom muzyków z Kalifornii.
|
|
fot. Wikimedia Commons / Megaforce Records / Domena publiczna

Cliff Burton był drugim basistą Metalliki, jego poprzednikiem przez bardzo krótki czas był Ron McGovney. Basista, którego dziś wspominamy, był związany z zespołem od 1982 roku aż do tragicznej śmierci cztery lata później. Burton miał ogromny wkład w pracę zespołu, a jego odejście postawiło przyszłość Metalliki pod znakiem zapytania.

Zobacz także: Ależ nowina! To ogłosił Nocny Kochanek. "Będę ojcem"

Clifford Lee Burton przyszedł na świat w Castro Valley w Kalifornii dokładnie 10 lutego 1962 roku. Zmarł 27 września 1986 roku. Pierwsza wspomniana data jest szczególna dla polskich fanów Metalliki nie tylko ze względu na jego urodziny.

Dokładnie tego dnia, kilka miesięcy po jego śmierci w 1987 roku, grupa wystąpiła po raz pierwszy w naszym kraju. Metallica przyjechała wówczas do Polski na dwa koncerty, które odbyły się w Katowicach.

Cliff Burton "wygrał śmierć w kartach

We wrześniu 1986 roku Metallica koncertowała w ramach europejskiej trasy "Damage Inc. Tour". W tamtym czasie artyści przebywali w Szwecji, gdzie przemieszczali się koncertowym autobusem. Tuż przed feralnym zdarzeniem rozegrali partię gry w karty, a stawką była możliwość wyboru miejsca do spania.

Zwycięzcą rozdania okazał się Burton, który tym samym "wygrał swoją śmierć". Jeden z tatuaży wokalisty Jamesa Hetfielda przypomina o tej sytuacji - przedstawia płonące karty do gry, których numery symbolizują datę urodzin basisty.

Do wypadku doszło nad ranem 27 września, kiedy to kierowca pojazdu stracił nad nim panowanie i wpadł w poślizg. To spowodowało wywrócenie autobusu, w wyniku czego Cliff Burton został przygnieciony i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Reszta składu wyszła ze zdarzenia bez szwanku.

James Hetfield bardzo to przeżył

Śmierć Burtona bardzo przeżył przede wszystkim lider grupy, James Hetfield. W jednym z wywiadów udzielonych stacji telewizyjnej MTV wrócił wspomnieniami do tragicznych chwil.

Zobaczyłem autobus leżący prosto na nim. Zobaczyłem, że jego nogi wystają. Spanikowałem. Kierowca autobusu, jak sobie przypominam, próbował wyrwać mu koc spod nóg, żeby użyć go dla innych ludzi. [...] Nie wiem, czy był pijany, czy uderzył w lód. Wiedziałem tylko, że prowadził, a Cliff już nie żył - mówił wokalista.

Zobacz także: Ozzy Osbourne "nie może chodzić". Co z pożegnalnym koncertem Black Sabbath?

Dramatyczne wydarzenia, jakie rozegrały się na szwedzkiej drodze, sprawiły, że przyszłość zespołu stanęła pod znakiem zapytania. Jednakże muzycy zgodnie doszli do wniosku, że będą kontynuowali działalność, ponieważ chciałby tego sam Burton.

W tej sprawie Metallica konsultowała się nawet z rodziną zmarłego, na co ta wyraziła zgodę. Niedługo później formacja rozpoczęła poszukiwania nowego basisty, którym został Jason Newsted.

Posłuchaj podcastu