advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Hit lat 80. stał się hymnem podziemia. Śpiewał "wróg publiczny numer jeden"

2 min. czytania
13.12.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

Album "UNU" Perfect to coś więcej niż muzyka. To zapis emocji całego zniewolonego pokolenia. Wystarczyła jedna zmiana słowa na koncercie. Tłum szalał wtedy z radości i wściekłości.

Perfect tworzył hity, które śpiewało całe pokolenie wychowane w PRL.
Perfect tworzył hity, które śpiewało całe pokolenie wychowane w PRL.
fot. YouTube.com/jerrikj/kadr z występu
  • Album "UNU" Perfectu wyrażał emocje pokolenia w okresie stanu wojennego.
  • Piosenka "Chcemy być sobą" zyskała nowe znaczenie na koncertach Perfectu.
  • Grzegorz Markowski oddawał głos tłumowi, tworząc moment buntu i solidarności.

"UNU" ukazała się w bardzo gorącym okresie. Jej popularność rosła w momencie, gdy stan wojenny wisiał w powietrzu. Cenzura bacznie przyglądała się każdemu słowu tekstów. Perfect grał jednak ostro i bezkompromisowo. Ich muzyka niosła nadzieję w szarych czasach.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Quiz: Quiz. Pamiętasz PRL i zespół Perfect? Jesteś mistrzem, jeżeli masz 18/20

1/20 "Miałem dziesieć lat/Gdy usłyszał o nim świat" to fragment piosenki:

Tajny kod. "Chcemy bić ZOMO"

Piosenka "Chcemy być sobą" z albumu "Perfect" stała się legendą. Oficjalny tekst mówił o byciu sobą w życiu. Na koncertach działo się jednak coś niezwykłego. Tłum sam zmieniał refren na antyrządowy. Śpiewano głośno: "Chcemy bić ZOMO".

Grzegorz Markowski często przestawał wtedy śpiewać. Oddawał głos tysiącom zgromadzonych ludzi. Był to moment niesamowitej solidarności i buntu. Milicja była wściekła, ale bezradna wobec tłumu. Cenzorzy nie mogli wyciąć piosenki z koncertów. W rezultacie Perfect stał się "wrogiem publicznym numer jeden".

Perfect, budujący polskiego rocka w latach 80., potrafił dostosować twórczość do sytuacji w kraju. Grzegorz Markowski śpiewał o tym, czego pragnęło społeczeństwo. Wyrazem poparcia dla Polaków mierzących się z aparatem PRL i stanem wojennym był album "UNU". Nazwa nawiązywała do tablic rejestracyjnych pojazdów wojskowych.

Redakcja poleca

"Autobiografia" w cieniu czołgów. Wielkie hity lat 80.

Największy hit Perfect powstał w trudnych warunkach. Stan wojenny zmusił grupę do zawieszenia działalności. Zbigniew Hołdys wymyślił utwór w hotelowym barze. Tekst Bogdana Olewicza opisywał losy całego pokolenia. Tak powstała "Autobiografia".

Słowa o "wietrze odnowy" były bardzo symboliczne. Wszyscy wiedzieli, że chodzi o Solidarność. Utwór dawał ludziom poczucie wspólnoty w niedoli. Płyta z piosenką była towarem deficytowym. Słuchano jej na prywatkach przy zgaszonym świetle. Z "UNU" pochodzi kolejny hit, który nie mógł liczyć na popularność bez stanu wojennego – "Nie bój się tego wszystkiego".

Utwór wybrzmiewał w pełni podczas koncertów. Podobnie, jak w przypadku "Chcemy być sobą", fani wiedzieli, że słowa w oficjalnym obiegu nie są tym, co autor chciał przekazać publiczności. Występom towarzyszył śpiew Grzegorza Markowskiego i krzyki słuchaczy "Nie bój się tego Jaruzelskiego".

Oglądaj

Dziś "UNU" to absolutny klasyk polskiego rocka. Młodzi ludzie wciąż zdzierają gardła przy hitach z płyty. Siła przekazu Perfectu pokonała komunistyczną cenzurę i przetrwała kolejne pokolenia.