Hit lat 80. stał się hymnem podziemia. Śpiewał "wróg publiczny numer jeden"
Album "UNU" Perfect to coś więcej niż muzyka. To zapis emocji całego zniewolonego pokolenia. Wystarczyła jedna zmiana słowa na koncercie. Tłum szalał wtedy z radości i wściekłości.
- Album "UNU" Perfectu wyrażał emocje pokolenia w okresie stanu wojennego.
- Piosenka "Chcemy być sobą" zyskała nowe znaczenie na koncertach Perfectu.
- Grzegorz Markowski oddawał głos tłumowi, tworząc moment buntu i solidarności.
"UNU" ukazała się w bardzo gorącym okresie. Jej popularność rosła w momencie, gdy stan wojenny wisiał w powietrzu. Cenzura bacznie przyglądała się każdemu słowu tekstów. Perfect grał jednak ostro i bezkompromisowo. Ich muzyka niosła nadzieję w szarych czasach.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Pamiętasz PRL i zespół Perfect? Jesteś mistrzem, jeżeli masz 18/20
Tajny kod. "Chcemy bić ZOMO"
Piosenka "Chcemy być sobą" z albumu "Perfect" stała się legendą. Oficjalny tekst mówił o byciu sobą w życiu. Na koncertach działo się jednak coś niezwykłego. Tłum sam zmieniał refren na antyrządowy. Śpiewano głośno: "Chcemy bić ZOMO".
Grzegorz Markowski często przestawał wtedy śpiewać. Oddawał głos tysiącom zgromadzonych ludzi. Był to moment niesamowitej solidarności i buntu. Milicja była wściekła, ale bezradna wobec tłumu. Cenzorzy nie mogli wyciąć piosenki z koncertów. W rezultacie Perfect stał się "wrogiem publicznym numer jeden".
Perfect, budujący polskiego rocka w latach 80., potrafił dostosować twórczość do sytuacji w kraju. Grzegorz Markowski śpiewał o tym, czego pragnęło społeczeństwo. Wyrazem poparcia dla Polaków mierzących się z aparatem PRL i stanem wojennym był album "UNU". Nazwa nawiązywała do tablic rejestracyjnych pojazdów wojskowych.
"Autobiografia" w cieniu czołgów. Wielkie hity lat 80.
Największy hit Perfect powstał w trudnych warunkach. Stan wojenny zmusił grupę do zawieszenia działalności. Zbigniew Hołdys wymyślił utwór w hotelowym barze. Tekst Bogdana Olewicza opisywał losy całego pokolenia. Tak powstała "Autobiografia".
Słowa o "wietrze odnowy" były bardzo symboliczne. Wszyscy wiedzieli, że chodzi o Solidarność. Utwór dawał ludziom poczucie wspólnoty w niedoli. Płyta z piosenką była towarem deficytowym. Słuchano jej na prywatkach przy zgaszonym świetle. Z "UNU" pochodzi kolejny hit, który nie mógł liczyć na popularność bez stanu wojennego – "Nie bój się tego wszystkiego".
Utwór wybrzmiewał w pełni podczas koncertów. Podobnie, jak w przypadku "Chcemy być sobą", fani wiedzieli, że słowa w oficjalnym obiegu nie są tym, co autor chciał przekazać publiczności. Występom towarzyszył śpiew Grzegorza Markowskiego i krzyki słuchaczy "Nie bój się tego Jaruzelskiego".
Dziś "UNU" to absolutny klasyk polskiego rocka. Młodzi ludzie wciąż zdzierają gardła przy hitach z płyty. Siła przekazu Perfectu pokonała komunistyczną cenzurę i przetrwała kolejne pokolenia.