Houk po 22 latach wraca na scenę! "To jak z jazdą na rowerze"
Na antenie Rock Radia padła konkretna deklaracja: Houk wraca w oryginalnym składzie z lat 90. i planuje wznowienie "Generation X" - tym razem na winylu. Kulisy? Jeden telefon i sprytnie rozegrana inicjatywa, która nie pozostawiła miejsca na odmowę.
- Houk na festiwalu w Jarocinie zagra pierwszy koncert od ponad dwóch dekad.
- Inicjatorem powrotu był Michał Wiraszko, dyrektor artystyczny festiwalu w Jarocinie.
- Setlista ma opierać się głównie na albumie "Generation X", ale będą niespodzianki.
Plotki o wielkim powrocie krążyły od lat, ale mało kto wierzył, że to wydarzy się naprawdę. A jednak! Kultowy skład Houk wraca – i to w oryginalnej konfiguracji z połowy lat 90. Wszystko za sprawą jednego telefonu i sprytnej intrygi za kulisami.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Rock lat 90. Nie nazywaj się fanem, jeśli nie zdobędziesz 15/20
W studiu Rock Radia, w audycji "Niezły gość", prowadzonej przez Kubę Kaletę, padły słowa, które dla fanów alternatywy brzmią jak spełnienie marzeń. Gościem programu był Dariusz "Maleo" Malejonek – postać-instytucja, współtwórca takich projektów jak Izrael, Armia czy niezliczonych inicjatyw muzycznych, który zdradził kulisy powrotu Houk na scenę.
Houk. Powrót po dekadach (i to nie byle gdzie)
Reaktywacja zespołu Houk szykowana jest specjalnie na legendarny festiwal w Jarocinie, który od lat uchodzi w Polsce za święto alternatywy i gitarowego grania. Tegoroczna edycja odbędzie się między 16 a 19 lipca – i właśnie tam muzycy mają po raz pierwszy od ponad dwóch dekad stanąć razem na scenie.
W składzie zobaczymy Dariusza "Maleo" Malejonka, znanego z projektów takich jak Kultura, Izrael, Moskwa, Armia, Houk, 2Tm2,3 oraz Arka Noego czy Maleo Reggae Rockers, Pawła "Grubego" Krawczyka (Hey, Anieli), Tomasza "Bolo" Sierajewskiego, Mirosława "Miro" Grewińskiego (obecnego rektora Uczelni Korczaka) i Tomasza "Tomika" Grewińskiego.
Jak zdradza sam Malejonek, decyzja o powrocie nie była wcale oczywista: "Zapytania o powrót Houka padają od dwudziestu paru lat non stop, więc zawsze odpowiadałem: nie, raczej nie, na ten moment nie. I nie miałem tego w ogóle w planach". Co się więc zmieniło?
Jeden telefon, który narobił zamieszania
Za reaktywacją Houka stoi bezpośrednio Michał Wiraszko – dyrektor artystyczny festiwalu w Jarocinie i frontman zespołu Muchy. Jak się okazuje, postawił poniekąd Malejonka przed faktem dokonanym.
Kiedyś Michał do mnie zatelefonował i powiedział, że jego marzeniem jest koncert Houka na festiwalu w Jarocinie, który on akurat właśnie tworzy jako dyrektor artystyczny. No i ja mówię: "Nie no, Michał, kurczę, nie ma szans". A on na to: "A jakbym ci powiedział, że już rozmawiałem Bolo, Tomikiem i Grubym, i oni się zgodzili?". No i w tym momencie mnie zastrzelił, przyznam się szczerze. Pewnych rzeczy się nie odrzuca - powiedział na antenie Rock Radia.
I dodał z rozbrajającą szczerością: "Jeżeli już jest taka sytuacja, że wszyscy chcą, no to trudno odmówić". Czas reaktywacji też nie jest przypadkowy. W ubiegłym roku minęło 30 lat od premiery albumu "Generation X". I to właśnie ten materiał ma stanowić trzon koncertu.
Myślę, że tak zrobimy. Płyta nie jest za długa, ma ze 40-50 minut. Na 90 procent koncert będzie oparty na tej płycie, plus jakieś niespodzianki - zdradził Malejonek.
Szykuje się zatem sentymentalna podróż do lat 90., ale z lekkim twistem - czyli to, co fani Houka, a zwłaszcza ci regularnie przybywający na festiwal w Jarocinie, lubią najbardziej.
Nie tylko reggae, nie tylko punk
Choć wielu kojarzy Houk i album "Generation X" głównie z utworem "Żyję w tym mieście", Malejonek regularnie podkreśla, że to dość mylące uproszczenie. Muzycznie jest to bowiem mieszanka, która świetnie oddaje klimat tamtej epoki – od punku, przez reggae, po inspiracje sceną hardcore i grunge.
Ta piosenka jest wyjątkowa, bo cała płyta jest mocno czadowa. To środowisko, w którym ja się wychowywałem, było punkowo-regge'owe. Z jednej strony Izrael, z drugiej Armia, Moskwa. To się wszystko przenikało. Można to trochę porównać do takich zespołów jak Bad Brains - przyznał.
I choć od ostatniego wspólnego grania minęły lata, a niektórzy muzycy Houk zamiast buntu i "punkowego brudu" mają dziś we krwi tabelki i badania, Malejonek podchodzi do tematu na luzie.
To jest jak z jazdą na rowerze. Nawet jak się nie gra ileś lat, to wystarczy trochę pograć i człowiek wraca na tory. Wejdziemy na scenę jako team i jak pięść - podkreślił.
Jednorazowy comeback czy coś więcej?
Na razie Malejonek studzi emocje – to ma być pojedynczy koncert Houk. Ale, jak to bywa w takich historiach, wszystko zależy od reakcji publiczności. "Zobaczymy, jaka będzie atmosfera, jakie będzie przyjęcie. Nie mówię, że to jedyny koncert, ale na ten moment nic nie planujemy".
W planach jest natomiast wznowienie "Generation X" - tym razem na winylu. Przy okazji Malejonek przytoczył historię, która brzmi jak gotowy scenariusz filmu.
Napisał do mnie chłopak, Wiktor z Tczewa, że chciałby przyjechać do nas do Gdyni na koncert i wystąpić z nami. Miał z 15 lat. Ja mu powiedziałem, że przyjedź na próbę przed koncertem i zobaczymy, jak to pójdzie. To on przyjechał z gitarą i, słuchaj, z walkmanem.
Okazało się, że słucha tylko analogowo, miał wszystkie płyty Houka na tym walkmanie i z tego się uczył, z tego grał. I okazało się, że po prostu wszedł na próbę, zagrał, a potem wystąpił z nami w Uchu. Także taka też fajna historia, że ci najmłodsi też, okazuje się (dla nich to jest pewnie egzaltyka), mają i słuchają - opowiadał.
Czy Jarocin stanie się początkiem nowego rozdziału Houk? Tego jeszcze nie wiadomo. Ale jedno jest pewne – ten koncert będzie jednym z najbardziej wyczekiwanych powrotów ostatnich lat, tak dla starszych, jak i młodszych pokoleń.
Posłuchaj rozmowy:
Źródło: RockRadio.pl