Hit lat 80. był błędnie interpretowany. "Myśleli, że zwariowaliśmy"
Ten hit lat 80. nie miał nic wspólnego z geografią. Jeden z największych szlagierów Van Halen to hymn pochwalny motoryzacji. Żeby uzyskać odpowiedni dźwięk, podłączono mikrofon do rury wydechowej auta. Z okazji rocznicy urodzin gitarzysty Eddiego Van Halena przyjrzymy się historii powstania piosenki.
- Hit lat 80. nie nawiązywał do kraju Ameryki Południowej.
- Kultowy numer Van Halen to hymn pochwalny motoryzacji.
- W rocznicę urodzin Eddiego Van Halena przyjrzymy się historii piosenki.
Ten hit lat 80. promował szósty album studyjny zespołu Van Halen. Tekst napisany przez wokalistę Davida Lee Rotha mógł wydawać się dwuznaczny. Autor zapewniał jednak, że słowa odnoszą się do wyjąkowego auta. W rocznicę urodzin Eddiego Van Halena przyjrzymy się historii powstania piosenki, aby przekonać się, jak było naprawdę.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz muzyczny z prawdziwego zdarzenia. Tylko rockowy mocarz zgarnie 20/20
Hit lat 80. był o czymś zupełnie innym
Wspomniany hit lat 80. powstał po tym, jak pewien dziennikarz zasugerował, że David Lee Roth "śpiewa wyłącznie o kobietach, imprezach i szybkich autach". Wokalista stwierdził jednak, że w rzeczywistości nie napisał żadnego utworu o samochodach. Pod wpływem impulsu postanowił to zmienić i tak powstała piosenka "Panama".
Wbrew tytułowi, tekst wcale nie odnosi się do kraju Ameryki Południowej. "Panama Express" była w rzeczywistości nazwą samochodu wyścigowego, którym David Lee Roth zachwycał się podczas rajdu zorganizowanego w Las Vegas. Co ciekawe, wokalista "Panamą" określał również własne auto, czyli zdecydowanie mniej efektownego Opla Kadetta.
Członkowie Van Halen uwielbiali samochody
Gdy w utworze padają słowa "I can barely see the road from the heat comin' off" rozlega się warkot silnika pochodzący z Lamborghini Miura S należącego do Eddiego Van Halena. Dźwięk nagrano poprzez podłączenie mikrofonów do rury wydechowej. W tym celu gitarzysta zaparkował tyłem bardzo blisko studia.
O szczegółach powstania piosenki Eddie Van Halen opowiedział nieco w wywiadzie dla "Guitar World".
Myśleli, że zwariowaliśmy, kiedy przyjechaliśmy do studia i nagraliśmy moje Lamborghini. Jeździliśmy po mieście, a silnik osiągał 80 000 obr./min, żeby uzyskać odpowiedni dźwięk - powiedział niegdyś Eddie Van Halen.
Źródła: Songfacts.com, "Rolling Stone", "Guitar World", "Ultimate Classic Rock"