Hit lat 60. powstał z przygnębienia. Tego głosu nie da się zapomnieć
Jim Morrison ze względu na charyzmatyczną osobowość, poetyckie teksty oraz charakterystyczny głos stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci w dziejach rocka. Wokalista The Doors współtworzył większość szlagierów zespołu. Ten hit lat 60. jest jedną z jego wizytówek. Z okazji rocznicy urodzin Morrisona, który urodził się 8 grudnia, przyjrzymy się historii piosenki.
- Jim Morrison był jedną z najbardziej wpływowych postaci w dziejach rocka.
- Wokalista The Doors miał ogromny wpływ na brzmienie zespołu.
- Ten hit lat 60. powstał w trudnym dla Morrisona momencie.
Jim Morrison skomponował hit lat 60. w trudnym momencie życia. Perkusista The Doors John Densmore w swojej autobiografii z 2009 roku wspomniał, że artysta wydawał się "głęboko przygnębiony". Spacer po Mieście Aniołów miał poprawić mu nastrój. Z okazji rocznicy urodzin Morrisona przyjrzymy się historii piosenki "People Are Strange".
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. The Doors czy Pink Floyd? Tylko prawdziwy fan zdobędzie 20 punktów!
Hit lat 60. powstał w chwili zwątpienia
Hit lat 60., jakim jest "People Are Strange" stał się jednym z najpopularniejszych przebojów w repertuarze The Doors. Pierwotnie utwór umieszczono na drugim albumie studyjnym grupy zatytułowanym "Strange Days". Kompozycja znalazła się jednak także na płycie kompilacyjnej "Greatest Hits".
Chociaż wszyscy członkowie The Doors są wymienieni wśród autorów, głównymi kompozytorami byli wokalista Jim Morrison oraz gitarzysta Robby Krieger. Prace nad "People Are Strange" rozpoczęły się na początku 1967 roku, kiedy to Krieger oraz John Densmore byli współlokatorami.
Jim Morrison często odwiedzał kolegów z zespołu, którzy szybko zauważyli jego zły nastrój. Zabrali go więc na spacer wzdłuż Laurel Canyon, czyli górzystej w dzielnicy Hollywood Hills w Los Angeles. Wtedy inspiracja wpadła mu do głowy błyskawicznie.
Jim Morrison przełamał wewnętrzną barierę
Po powrocie do domu Morrison był w znacznie lepszym nastroju. Natchnienie zaowocowało wczesną wersją przyszłego hitu lat 60. John Densmore w książce "Riders on the Storm: My Life with Jim Morrison and the Doors" przytoczył słowa, jakie miał wypowiedzieć wokalista.
Morrison powiedział: "Tak, czuję się z tym naprawdę dobrze. Po prostu przyszło mi to do głowy nagle... w jednej chwili - kiedy siedziałem na grzbiecie wzgórza i patrzyłem na miasto" - pisał Densmore.
Dzięki temu przełamał wewnętrzną barierę, a jego oczy aż błyszczały z ekscytacji.
"Zapisałem to tak szybko, jak tylko mogłem. Świetnie było znów pisać". Spojrzał na pogniecioną kartkę w dłoni i zaśpiewał refren swoim hipnotyzującym bluesowym głosem - relacjonował bębniarz The Doors.