Ten komunikat doprowadza do białej gorączki. Wiemy, co naprawdę oznacza
Współcześnie coraz częściej zdarza nam się komunikować za pośrednictwem telefonu lub komputera. Rzadziej do siebie dzwonimy, polegając na wiadomościach tekstowych. Jednak specyfika tej ostatniej formy sprawia, że czasem trudno nam odgadnąć intencje drugiej strony. Oto komunikat, jaki nastręcza szczególnych wątpliwości.
- Komunikacja za pośrednictwem komputera lub telefonu potrafi wprowadzić w błąd.
- Niektóre wyrażenia sprawiają sporo kłopotów ze zrozumieniem intencji rozmówcy.
- Psycholog wyjaśnia, co oznacza jedno z popularniejszych używanych wyrażeń.
Komunikacja za pośrednictwem komunikatorów internetowych lub esemesów jest w dzisiejszych czasach absolutną normalnością. Z takiej formy korzystają przedstawiciele niemal wszystkich grup wiekowych, na dzieciach począwszy, a ich dziadkach skończywszy.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Rock lat 90. Nie nazywaj się fanem, jeśli nie zdobędziesz 15/20
Co oznacza, że ktoś pisze: "ok"? Psycholog tłumaczy
Wysyłanie do siebie wiadomości pozwala oszczędzić sporo czasu i energii. Niestety, taka forma komunikacji niesie za sobą wiele wyzwań. Gdy do kogoś piszemy, nie jesteśmy w stanie "wyczytać" z jego tonu głosu albo mimiki, jaki jest kontekst poszczególnych sformułowań.
Do sformułowań, które wprawiają w największe zakłopotanie, należy m.in. "ok", czyli skrót od "okej". Co ciekawe, problem ze zrozumieniem intencji osoby, wysyłającej podobną wiadomość, mają nie tylko Polacy. Dobitnie świadczy o tym fakt, że nad tym zagadnieniem pochyliła się psycholożka Teresa Baró.
Teresa Baró jest hiszpańską specjalistką od komunikacji profesjonalnej i niewerbalnej. Wiedzą dzieli się m.in. w trakcie szkoleń, na wykładach czy za pośrednictwem książek. Niedawno udzieliła również komentarza serwisowi internetowemu sfpdentalserviceversilia.it. W rozmowie wyjaśniła, jaka intencja stoi za osobą, która używa w wiadomościach sformułowania "ok".
Jak tłumaczyła Teresa Baró, sformułowania "ok" najczęściej używamy, kiedy udzielamy zgody, jednak nie towarzyszy temu specjalny entuzjazm. Czasem wynika to z pośpiechu, innym razem - chęci okazania, że chociaż ostatecznie przytaknęliśmy, nie cieszymy się z decyzji drugiej strony. Według Baró podobna sytuacja wyczerpuje znamiona tak zwanej pasywnej akceptacji.