Lider Pearl Jam wyznał całą prawdę. "Doświadczenie bliskie śmierci"

2 min. czytania
11.07.2024 13:35
Zareaguj Reakcja
Niedawno Pearl Jam musiał odwołać trzy koncerty, co tłumaczono kłopotami ze zdrowiem wśród ekipy zespołu. Teraz wokalista słynnej formacji, Eddie Vedder wyjaśnił, jak wyglądała prawda.
|
|
fot. wikimedia/Raph_PH/CC-BY-2.0/Drew de F Fawkes/CC-BY-2.0

Pearl Jam to rockowe legendy, które w pierwszych latach swojej działalności obok Alice in Chains, Nirvany i Soundgarden definiowały grunge. Potem od tego i hard rocka grupa przeszła do nieco lżejszych, bardziej zróżnicowanych klimatów. Jednak niedawno wróciła do korzeni.

Nowa płyta Pearl Jam i odwołane koncerty

W kwietniu br. Pearl Jam zaprezentował światu dwunastą w dorobku i pierwszą od czterech lat studyjną płytę, "Dark Matter". Za namową producenta, Andrew Watta zespół postawił na niej na mocniejsze brzmienia.

Kompozycje są o wiele cięższe, niż się spodziewacie. Są tam melodie i energia, takie, jak na paru pierwszych płytach – przyznał gitarzysta kapeli Mike McCready w rozmowie z „Classic Rockiem". - Mike McCready

Wydawnictwo okazało się komercyjnym i artystycznym sukcesem. Trafiło do samej czołówki list sprzedaży w wielu krajach, w tym w USA i Wielkiej Brytanii. Niedługo po premierze albumu wspominany McCready, wokalista Eddie Vedder, basista Jeff Ament, gitarzysta Stone Gossard i perkusista Matt Cameron wyruszyli w światową trasę koncertową.

Wszystkie występy w USA i dwa pierwsze w Europie przebiegły bez zakłóceń. Jednak na przełomie czerwca i lipca muzycy musieli odwołać trzy koncerty: jeden w Londynie i dwa w Berlinie. Wszystko z powodu, jak przekazano, "problemów zdrowotnych wśród ekipy grupy".

Eddie Vedder szczerze o swoim zdrowiu

Początkowo obawiano się, że Pearl Jam odwoła również swoje występy w Barcelonie, 6 i 8 lipca. Tak się jednak nie stało. W tracie pierwszego z nich poruszony Eddie Vedder zdradził, że wcześniejsza przerwa w tourné była spowodowana jego niedyspozycją. Nie była to jednak żadna błahostka. Wręcz przeciwnie. Ocenił to jako "doświadczenie bliskie śmierci".

Czułem się bardzo dziwnie, nieswojo. To było przerażające. Przypominało to zapalenie oskrzeli. Miałem wrażenie, jakbym nie mógł oddychać. Nie byłem pewny, czy dożyję do następnego dnia lub czy nie będę musiał jechać do szpitala. Kilku z nas to miało. Zaczyna się wtedy doceniać życie i to, jakie mamy szczęście, że możemy jeździć i występować dla takich niesamowitych ludzi jak ci, którzy się dzisiaj tutaj zebrali. To było bardzo poruszające przeżycie. Nie zapomnę tego przez długi czas – wyznał ze sceny Eddie Vedder. - Eddie Vedder